Oto podsumowanie szóstego roku blogowania. W ramach wstępu mógłbym powtórzyć to wszystko, co napisałem w podsumowaniu sprzed roku – pisanie blogaska to nadal hobby zahaczające o styl życia, nadal lubię dzielić się wiedzą, nadal mam pełną wolność pisania o czym chcę, jak chcę i ile chcę. Nadal też czytam za mało książek i oglądam za mało filmów, ale o tym za chwilę.

Zeszłoroczna twórczość
W roku 2025 na blogu pojawiło się 15 publikacji, czyli niezbyt wiele. Jestem z nich jednak bardzo zadowolony – przygotowałem materiały o dużej różnorodności, były dopracowane i wyczerpywały omawiany temat. Nadal idę wbrew bieżącym trendom, piszę długie teksty na tematy, na których się znam. I nadal znajdują one czytelników.
W minionym roku przygotowałem i przeprowadziłem jedną gawędę live na temat smart home czyli inteligentnego domu. Temat jest rozległy, szeroki i głęboki, nie sposób wyczerpać go za jednym posiedzeniem. Była to więc gawęda o moim podejściu do mojego smart home. Opowiedziałem, jakie rozwiązania wybrałem, co mi się sprawdziło, co nie zadziałało albo z czego zrezygnowałem. Zdradziłem, że pewnych kategorii urządzeń nie użyję nigdy, choć korzystają z nich moi sąsiedzi. Czemu? Zapraszam do obejrzenia nagrania lub przeczytania transkrypcji!
Format wideo jest fajny, ale wymaga o wiele więcej pracy, niż pisanie. Ograniczenia czasowe pozwalają mi jedynie na transmisję na żywo, która – po przygotowaniu slajdów – powstaje od razu w całości. Gadam z głowy i nawet, jeśli coś zapomnę albo ominę, to trudno, poleciało w eter. Gdy mam coś nagrywać i montować offline, to napisanie tekstu, nagrywanie, sto dubli, montaż i wszystkie prace dodatkowe sprawiają, że minuta nagrania wymaga około godziny pracy.
Chcę wiedzieć wszystko o wszystkim!
W ostatnich miesiącach stało się jasne, że przedawkowałem ilość wchłanianych informacji. Jestem pasjonatem świata IT i chciałbym wiedzieć wszystko o wszystkim. Okazuje się, że jest tego za dużo. Mam pełnoobjawowe FOMO a i tak nie nadążam.
O ile na co dzień daję radę prześledzić Twitterka, przeczytać newslettery i przedrzeć się przez RSS-y, to już weekendowy wyjazd rozwala system i spycha mnie do defensywy. Tygodniowy wyjazd przysypuje mnie lawiną, z której odgrzebuję się miesiąc. Dwutygodniowy wyjazd sprawa, że stoję i bezradnie patrzę w otchłań, gdzie zatonęła Atlantyda a wraz z nią dziesiątki i setki wspaniałych tekstów o których się nawet nie dowiem.
Nie po raz pierwszy podejmuję próbę opanowania tego tsunami. Strategia jest następująca – moje podstawowe źródło wiedzy to Ars Technica i wiem, że na pewno pojawią się tam informacje o kluczowych wydarzeniach. Ten serwis czytam na bieżąco i tak zostanie.
Bardzo ważne źródła to newsletter unknowNews, Top 30 HackerNews i Weekendowa Lektura. Dostarczają co tydzień około setki linków wartych przejrzenia, z których 20-30 kwalifikuje się do lektury. Tutaj zmieniam strategię – będę przeglądał je raz na kilka tygodni. Dzięki temu część zagadnień zdąży się pojawić w analizach Ars Techniki, inne stracą nieco na ważności i łatwiej będzie je pominąć.
Do ostatniej kategorii należy cała reszta i tu następują drastyczne cięcia. Wylatują newslettery, które mają coś ciekawego raz na kilka wydań. Wylatują RSS-y o zbyt słabym stosunku sygnału do szumu. Przestaję obserwować twitterowiczów, którzy mają zbyt mało własnych interesujących treści. Cofam subskrypcję podcastów, na które nie znajduję czasu.
Czy to pomoże? Tak. Czy wystarczy? Oby.
Kto ma kupkę wstydu z książkami do przeczytania albo grami do ogrania, ten wie, o czym mowa. Gdy publikuję te słowa, mam w Raindrop dokładnie 258 linków do odwiedzenia, a część z nich to listy linków do odwiedzenia. Ta sytuacja to jeszcze nie bankructwo, ale balansuję na krawędzi. A kiedy tu czytać książki? Kiedy pisać artykuły?!
Wynik finansowy bloga
W marcu i kwietniu 2025 przeprowadziłem kolejną kampanię sprzedażową Szkolenia z automatyzacji pobierania danych z internetu, szczegółowe informacje o przychodach i kosztach można znaleźć w podsumowaniu kampanii.
W skrócie: na zakup Szkolenia zdecydowało się 357 uczestników, sprzedaż wygenerowała 171.674 zł przychodu z czego zysk netto wyniósł 145.248 zł. Po raz kolejny znacząco przekroczyło to moje oczekiwania. Łącznie przychody z wszystkich edycji Szkolenia to ponad pół miliona zł.
Również i tym razem nie był to przychód całkiem pasywny, bo Szkolenie wzbogaciłem o nowy rozdział oraz towarzyszące mu aplikacje treningowe. Ich przygotowanie zajęło mi około trzech tygodni.
Podobnie, jak w poprzednich latach, zaoferowałem klientom gwarancję satysfakcji czyli możliwość zwrotu Szkolenia w ciągu 14 dni od zakupu bez żadnych dodatkowych warunków ani żadnych pytań. Ze szkolenia zrezygnowało 2.2% kupujących czyli 8 spośród 365 osób. Zgodnie z zapowiedzią zwrot kasy był natychmiastowy i bezwarunkowy. W czterech przypadkach poznałem powody: szkolenie nie było warte ceny; szkolenie było za trudne; szkolenie nie odpowiadało potrzebom; pracodawca odmówił refundacji kosztów.
Monitor SLPS
W zeszłorocznym podsumowaniu opisałem serwis Monitor SLPS (www.slps.pl), rezultat wygranej batalii o dostęp do raportów losowań Systemu Losowego Przydziału Spraw. We wrześniu 2025 dokonałem ostatniej aktualizacji danych, potem przez pół roku nie wydarzyło się nic. Przyczyna: istniejący mechanizm generowania bazy danych przestał mieścić się w 64 GB RAM – niezbędna jest optymalizacja algorytmów przetwarzających dane. Rozbudowa RAM-u przy dzisiejszych absurdalnych cenach jest wykluczona.
Gdy napisałem o tym problemie w newsletterze, jeden z czytelników zaoferował użyczenie maszyny wirtualnej ze swojego domowego homelab-a. Otrzymałem VM-kę z 96 GB RAM i… tyle też nie wystarczyło. Musiałem wspomóc się plikiem wymiany (swap), ale pozostawienie obliczeń na noc przyniosło efekt – w Monitorze SLPS wylądowały najnowsze dostępne dane obejmujące okres do stycznia 2026. Przyszłe aktualizacje będą wymagały przepisania mechanizmów przetwarzających, bo obecnie sama „surówka” zajmuje 20 GB bazy SQLite.
Wystąpienia publiczne
W grudniu 2025 wystąpiłem na konferencji Oh My Hack z prelekcją pt. „Ile tritów ma trajt i czy to w ogóle ważne?”. Cytując abstrakt: „Osiem bitów to bajt. Ile tritów ma trajt? Otóż – to nieważne. Nie potrzebujemy żadnego z tych pojęć. W ostatnich dekadach za bardzo wszyscy przywykliśmy do architektury von Neumanna i rozmiarów rejestrów czy szyn adresowych będących potęgami dwójki. Można inaczej! Zapraszam do wspólnego odkrywania niespodzianek w architekturach starych komputerów i rozważań, czy nasz ośmiobitowy bajt to rzeczywiście dobry wybór oraz co mogła nam dać sprzętowa implementacja logiki trójwartościowej.”
Uczestnicy wystawili prelekcji ocenę 4.77 na 5 punktów, co bardzo mnie ucieszyło. Dobrze bawiłem się zarówno zbierając materiały jak i opowiadając o dawno już zapomnianych paradygmatach konstrukcji mózgów elektronowych.
Gdyby ktoś miał ochotę posłuchać tej prelekcji na żywo, 25 kwietnia wystąpię we Wrocławiu na 20 Sesji Linuksowej. Wstęp na wydarzenie jest darmowy, wymagana jest rejestracja.
(Anty)social media
W minionym roku więcej i częściej udzielałem się w tzw. social mediach, choć nie od dziś wiadomo, że raczej dzielą one społeczeństwo, niż łączą. Na szczęście w mojej banieczce jest całkiem przyjemnie. Jestem aktywny głównie na Twitterze. Czytuję tylko tweety osób obserwowanych, nie otwieram widoku wpisów podsuwanych przez algorytmy. Na Facebooku i LinkedIn takiego wyboru nie ma, więc tam wyłącznie publikuję i udzielam się w komentarzach pod swoimi wpisami.
Platformy (anty)społecznościowe traktuję utylitarnie – piszę tam, bo nie znam innego skutecznego sposobu na zainteresowanie czytelników swoją twórczością. Zgromadziłem póki co 64 tysiące obserwujących, w ubiegłym roku przybywało ich średnio tysiąc miesięcznie. Wiadomo, że lepiej byłoby mieć maile tych wszystkich osób i wysyłać im newsletter, no ale tu radzę sobie gorzej – newsletter ma obecnie 6321 subskrybentów.
Mam kilka zazębiających się celów aktywności na socialach. Po pierwsze: ściągam czytelników do lektury każdego nowego tekstu. Publikuję jedną blogonotkę na trzy tygodnie, więc nikt nie będzie sam z siebie regularnie zaglądał na blogaska. Po drugie: gdy raz na rok przeprowadzam kampanię sprzedażową moich produktów, to sporą część ruchu generują właśnie wpisy w social mediach. Po trzecie: gdy udzielam się społecznie, np. punktując oszczędne gospodarowanie prawdą ministra i wiceministra cyfryzacji, to chcę wywierać realną presję. A politycy są szczególnie wyczuleni właśnie na swój wizerunek w social mediach.
Plany na 2026
Nie mam planów. A przynajmniej nie zdradzam ich publicznie. Gdy coś zapowiem albo do czegoś się zobowiążę, to potem czuję presję, by takie obietnice zrealizować. A blog to jednak tylko hobby i czasem przegra z aktywnościami rodzinnymi czy sportowymi, kiedy indziej stracę zainteresowanie danym tematem albo zwyczajnie odłożę klawiaturę i sięgnę po książkę.
Być może w 2026 roku powstanie nowe szkolenie, idea dojrzewa już parę lat. Może stworzę na spontanie jakiś jeden czy drugi vibe-codowany projekcik – tworzony dla przyjemności, publikowany dla rozrywki. Kilka tekstów na bloga jest już wymyślonych i opracowanych, trzeba je „tylko” spisać. Pomysłów jest zawsze więcej niż czasu.
Jedną nowość już poznaliście – wystartowałem retro-podcast, w ramach którego grzebię w starej prasie komputerowej i dzielę się wrażeniami z lektury. A ponieważ są to teksty sprzed 20, 25 i 30 lat, chadzam do biblioteki i osobiście przeglądam w czytelni roczniki CHIP-ów, Enterów i PC World Komputerów. Odcinek pierwszy do wysłuchania tutaj – albo przeczytania, bo dostępna jest też transkrypcja.
I to tyle
W pisaniu bloga droga jest celem. Nie bardzo zresztą wiadomo, co miałoby być celem samym w sobie. Sława? Kobiety? Pieniądze? Dam znać, gdy tam dotrę. Póki co zaś – niespiesznie kontynuuję siódmy rok pisania bloga. Zapewne nie ostatni.
PS: zapiszcie się na newsletter, formularz zapisu poniżej. Dzięki!
O autorze: zawodowy programista od 2003 roku, pasjonat bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijał systemy finansowe dla NBP, tworzył i weryfikował zabezpieczenia bankowych aplikacji mobilnych, brał udział w pracach nad grą Angry Birds i wyszukiwarką internetową Microsoft Bing.




3 odpowiedzi na “Podsumowanie szóstego roku blogowania”
próbuję zrobić sobie dobry stream w fediwersum, do tego Hacker News i kilkanaście RSSów, ale to nie ma znaczenia. Chyba po prostu trzeba odpuścić jak się nie jest dobrze opłacanym medium z 30-osobową redakcją (nie wiem, czy jeszcze takie są).
Newsletter unknowNews to moje główne źródło newsów z IT. Kiedyś aktywnie śledziłem blogi (początki blogosfery, Blip, czy RSS-y), teraz mam mniej czasu i coraz częściej klikam „Oznacz jako przeczytane”, zresztą sporą część już odsubskrybowałem. Newsletter Informatyka Zakładowego zostawię, bo spoko się czyta, trzeba robić zasięgi też innym blogerom, nie tylko Kubie Mrugalskiemu 🙂
Cześć Tomasz,
życzę Ci zatem przyjemnej blogowej wędrówki do jakkolwiek zdefiniowanego celu. Bardzo fajnie czyta się Twoje teksty, sycą dużo bardziej od wszędobylskiego sztucznego (prompt-to-text) fast-food’u.
Dzięki również za retro-podcast i transport do czasów, gdzie za kilkanaście dodatkowych fps’ów w quake2, trzeba było – chyba czarami voodoo2 😉 – negocjować zakup akceleratora miesiącami.
Pozdr,
Jakub