Kategorie
Porady Zrób to sam

Gawęda od zaplecza czyli domowe studio nagrań

Gdy kilka miesięcy temu zastanawiałem się, jakiego sprzętu użyć do nagrania pierwszej gawędy, przewertowałem wiele poradników opisujących budowę domowego studia wideo. Zakres porad był zaskakująco szeroki, od „oprzyj telefon o kubek i nagrywaj” aż po „wybierając tańsze elementy wyposażenia zmieścimy się w kilkunastu tysiącach”.

Poniżej opisuję moją konfigurację, która kosztowała w sumie kilkaset złotych i zdecydowanie wystarcza do youtubowania na poziomie ambitnego początkującego. Tak naprawdę chodzi przecież o treść – widzom wystarczy taka jakość transmisji, która nie będzie przeszkadzać w odbiorze. Sprzęt i oprogramowanie opisane w tym tekście posłużyły do nadawania drugiej części gawędy o kryptowalutach. Gdy kiedyś wymienię jakieś elementy wyposażenia, będziemy mogli zweryfikować osiągnięty efekt.

Kamera

Na początku pandemii ceny kamerek internetowych skoczyły dwukrotnie. Większość osób zainteresowanych zakupem webcama nie zdążyła tego odczuć, bo… w sklepach zwyczajnie ich zabrakło. Przez wiele miesięcy wszystkie dostawy były wyprzedawane na pniu, dopiero na początku 2021 oferta została jako-tako odbudowana.

Obejrzałem wiele testów kamerek, które wskazywane są jako dobry wybór dla początkujących youtuberów (np. Logitech C930e czy Logitech BRIO). Cóż, mimo ceny z przedziału 400-800 zł, jakość obrazu nie rzucała na kolana. Dodatkowo trudno jest te kamerki zamocować inaczej, niż na górnej ramce monitora, a monitor mam duży i jego górna krawędź leży wysoko. [edycja 25.05.2021: zostałem poprawiony, wiele kamer Logitecha ma gwinty na statyw w korpusie lub stopce]

Alternatywnym pomysłem było użycie kompaktu Olympus XZ-2 i przez chwilę wydawało się, że to może zadziałać, bo aparat ma wyjście micro-HDMI. Niestety – umie tą drogą wyświetlać jedynie galerię zdjęć, nie da się przekierować do wyjścia wideo obrazu z obiektywu. Smuteczek.

Inną możliwością było użycie telefonu jako kamery, istnieje co najmniej kilka programów realizujących taką sztuczkę. Uznałem, że to będzie bezkosztowy plan C. Planem D było kupno używanej cyfrowej lustrzanki, gdzie jakość optyki i stabilność balansu bieli spełnia wszystkie oczekiwania, ale w cenie co najmniej półtora tysiąca zł.

GoPro Hero 8 w roli webcama

Koniec końców w życie wszedł plan B czyli użycie w roli webcama kamerki sportowej GoPro Hero 8, którą już miałem. Nie jest wspaniale, kamerka jest wybredna jeśli chodzi o kable, oprogramowanie lubi się zawiesić przy podłączaniu kamery, ale – na szczęście – gdy raz ruszy to potem już działa. Jakość obrazu też nie powala, ale przynajmniej jest w gratisie. Jedyną inwestycją był wymienny klips pozwalający na podłączenie wtyczki USB-C bez otwierania komory baterii.

Oświetlenie

Komputer, z którego nadaję, stoi w rogu salonu na niezbyt dużym biurku. Żadna z metod oświetlenia stosowana w domowych studiach nie wchodzi w grę, bo na duże lampy ani softboxy zwyczajnie nie ma miejsca. Dodatkowe wyzwanie – za plecami mam okna, w środku słonecznego dnia muszę mieć sposób na porządne doświetlenie sylwetki i twarzy. Przy pierwszej gawędzie użyłem pożyczonej lampy LED opartej o drukarkę, ale taka konstrukcja mogła w każdej chwili runąć.

Rozwiązaniem okazały się zrobione na wymiar listwy LED, zamówione we wrocławskiej firmie PolskiLED. Na powyższym zdjęciu są jeszcze nierozpakowane. Mój zestaw to jeden odcinek 140 cm mocowany nad monitorem i dwa odcinki 50 cm, które umieszczam po bokach. W aluminiowych profilach znajduje się taśma z LED-ami o różnej temperaturze światła białego, pilotem reguluję balans i natężenie światła. Mleczny klosz dodatkowo rozprasza światło, więc nie tworzą się ostre cienie.

Pilot do sterowania taśmą LED-ów

Minusem takiego rozwiązania jest plątanina kabli, plusem – łatwy montaż i demontaż, oświetlenie instaluję tylko wtedy, gdy występuję przed (zdalną) publicznością. Cały zestaw, czyli zasilacz, sterownik z pilotem, LED-y, profile, klosze i kable, kosztował wraz z przygotowaniem 260 zł. Trzeba tylko zaznaczyć w zamówieniu, że wszystko ma być zmontowane i polutowane, bo domyślnie dostaniemy przycięte na wymiar półprodukty.

Mikrofon

Tu dla odmiany w testach porównawczych praktycznie nie słyszałem różnic między mikrofonami z przedziału 150-400 zł. Wybierałem spośród modeli z portem USB i wbudowanym przetwornikiem sygnału, bo w wariancie analogowym (czyli audio na płycie głównej albo trójnik do Sound Blastera G1) spodziewałem się niższej jakości i zakłóceń od plątaniny kabli za biurkiem.

Zdecydowałem się na model Mozos Mkit-900Pro za 170 zł. Fajnie wygląda i ma w komplecie zestaw akcesoriów – ciężki, stabilny stojak biurkowy o regulowanej wysokości, koszyk na mikrofon ze standardowym gwintem, gąbkę oraz pop filtr na niezbyt elastycznym ramieniu. Z zakupu jestem bardzo zadowolony, słychać mnie czysto i wyraźnie. Mikrofon wisi sobie w regulowanym, bezmarkowym statywie, który dostałem w prezencie.

Oprogramowanie

Audycje nadaję przy użyciu Open Broadcaster Software czyli OBS. Trzeba przywyknąć do specyficznego interfejsu użytkownika, ale jest tam wszystko co trzeba i wiele więcej. Do prezentowania używam następującego zestawu scen:

  • muzyczka na czekanie
  • kamera na pełny ekran
  • pulpit na pełny ekran
  • slajdy (Foxit / Powerpoint + kamera w rogu + logo)
  • czarno i cicho

Nie korzystam z zaawansowanych funkcji OBS, jedyną nieoczywistą modyfikacją ustawień było zsynchronizowanie ścieżek audio (z Mozosa) i wideo (z GoPro). W mojej konfiguracji musiałem opóźnić dźwięk o 0,2 sekundy.

Płynne przełączanie między scenami jest kłopotliwe – niby da się zdefiniować odpowiadające im skróty klawiszowe, ale te mogą wejść w konflikt z aplikacją na pierwszym planie no i trochę hałasujemy klawiaturą. Istnieje sprzęt przeznaczony tylko do takiego sterowania, wygląda gadżeciarsko i… kusi. Na razie stawiam opór. Ciekawe, jak długo.

Póki co zadowoliłem się darmowym zamiennikiem, czyli aplikacją Touch Portal (i niezbędnym pluginem do OBS). Uruchamiam ją na telefonie z Androidem stojącym w biurkowym stojaku i też jest dobrze.

Warto dodać, że opisane techniki można wykorzystać w każdym programie do telekonferencji, bo OBS może „udawać” kamerkę. Ustawiamy ją jako źródło obrazu wideo w programach Teams, Zoom czy Skype, zaś obraz miksujemy właśnie w OBS. Zachwyt kolegów i koleżanek – gwarantowany.

Podgląd audycji

Jednym z większych wyzwań przy nadawaniu online jest kontrola, co tak naprawdę widzą uczestnicy spotkania (i czy w ogóle coś widzą). Głupio byłoby nie włączyć slajdów i odnosić się w narracji do obrazów, których nie może zobaczyć nikt oprócz prowadzącego. Aby tego uniknąć, stosuję podwójny podgląd:

  • obok monitora ustawiam laptopa, pełni on rolę dodatkowego ekranu na którym wyświetlam pełnoekranowy podgląd strumienia nadawanego z OBS
  • w zasięgu wzroku mam drugi telefon, na którym widać (wyciszoną) transmisję na YouTube – dzięki temu wiem, że sieć działa, YouTube działa i że transmisję ktoś ogląda na żywo.

Kontakt z publicznością

Ze wszystkich covidowych niedogodności jedną z bardziej bolesnych jest brak imprez z udziałem publiczności. Pamiętam, gdy w maju 2020 kupiłem bilet na koncert online Kwiatu Jabłoni. Zespół śpiewał i grał z niesamowitą energią, początek piosenki, połowa, szaleństwo w finale i tam, gdzie normalnie byłby dziki aplauz publiczności była… cisza. Dziwaczne dla słuchaczy, ale jeszcze bardziej dla muzyków. Bez kanału zwrotnego mogli powiedzieć jedynie coś w rodzaju „eeeee, pewnie wam się podobało, taką mamy przynajmniej nadzieję, to eeeeee, może zagramy następny kawałek”.

Podobnie – szkolenia, konferencje czy wystąpienia online wywołują u mnie jako prelegenta dyskomfort: co się dzieje po drugiej stronie? Czy coś trzeba powtórzyć? Może jest ziewanie i warto byłoby przyspieszyć? Czy zaplanowane żarty siadły jak należy? A może nikt już nie słucha prelekcji, bo za moimi plecami właśnie ganiają się koty?

Cóż, wystąpień na żywo nie da się zastąpić, można co najwyżej próbować skonstruować jakiś kanał zwrotny. Dyskusja live na Youtube jest niewygodna, dlatego w gawędach stosuję usługę Slido. Szkoda, że wersja płatna dostępna jest jedynie w wariancie abonamentowym, chętnie płaciłbym za jednorazowe użycie funkcji premium.

Plany na przyszłość

Czy chciałbym coś zmienić w powyższej konfiguracji? Niekoniecznie, podniesienie jakości wideo na wyższy poziom wymagałoby – oprócz inwestycji w lepszą kamerę i prawdziwe oświetlenie – także jakiegoś przemeblowania. Na razie będzie, jak teraz. Gotowe jest lepsze od perfekcyjnego.

W najbliższym czasie planuję organizować gawędy mniej-więcej raz w miesiącu. Trzecia część opowieści o kryptowalutach będzie w czerwcu, można dodać profil na Youtube do obserwowanych, no ale przede wszystkim należy zapisać się na newsletter. Chyba, że ktoś woli Twittera lub Facebooka – informacje o kolejnych gawędach puszczam wszystkimi kanałami. Do zobaczenia i usłyszenia!


W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne. Jeśli z nich skorzystasz, dostanę niewielką prowizję od Twoich zakupów. W zamian będę cyklicznie publikował informacje o finansowej stronie bloga – z uwzględnieniem takich właśnie przychodów.



O autorze: zawodowy programista od 2003 roku, pasjonat bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijał systemy finansowe dla NBP, tworzył i weryfikował zabezpieczenia bankowych aplikacji mobilnych, brał udział w pracach nad grą Angry Birds i wyszukiwarką internetową Microsoft Bing.

10 odpowiedzi na “Gawęda od zaplecza czyli domowe studio nagrań”

Na środku dolnego panelu masz „Mikser dźwięku”, klikasz trybik przy mikrofonie do opóźnienia, tam „zaawansowane ustawienia dźwięku” i masz okienko z kolumną „przesunięcie dźwięku”. Kilka prób z klaskaniem i znajdziesz potrzebną wartość.

Przy korzystaniu z OBS jako kamery dla zooma warto zwrócić na jeden drobny, ale upierdliwy detal, który może bardzo mocno ugryźć w tyłek w najmniej odpowiednim momencie.
Kamerę OBS ustawiamy jako źródło obrazu dla „dodatkowej kamery”, która jest używana w trybie pełnoekranowym. Jeśli ustawi się ja jako główna kamerę, widok u widzów zależy od tego jak oni mają ustawiony widok, i każdy przeszkadzacz z odblokowanym mikrofonem spowoduje przełączenie obrazu u odbiorców.
Dodatkowym utrudnieniem jest to, że jeszcze do niedawna Zoom nie umożliwiał wyboru źródła używanego w trybie pełnoekranowym, i trzeba było się bawić w chowanie podłączonych kamer tak żeby były dostępne dla OBS, ale w Zoomie była widoczna tylko wirtualna kamera OBS.

Co do streamdecka to bardzo polecam. Fizyczne klawisze są o wiele wygodniejsze niż płaski ekran telefonu. Przed zarazą 15-klawiszowa wersja bywałą dostępna na amerykański Amazonie za $99, ale teraz niestety takie obniżki się nie zdarzają 🙁

Lekarstwem na „przeszkadzacza” jest opcja Spotlight, dzięki której host może „nadpisać” Speaker view uczestników i wymusić pokazywanie kamery konkretnej osoby/osób. Uczestnik dalej może co prawda przejść w Gallery view, ale to wymaga od niego dodatkowych kliknięć.

Opcja pełnoekranowa jest prostsza, nie wymaga kombinowania, i praktycznie zawsze działa. Po napisaniu komentarza sprawdziłem ze pojawiła się funkcja przełączania kamer, wiec największą niedogodność da się obejść.

Co do kamery to każda z wyjście HDMI się nada. Musisz mieć potem kartę do przechwytywania też na HDMI i łączysz ze sobą te dwa urządzenia.

Nie każda – mój wspomniany w tekście Olympus umie wyświetlać przez HDMI tylko galerię. Po wyjściu z trybu przeglądania zdjęć sygnał HDMI gaśnie i jest to wspomniane w instrukcji, gdy się wie, czego szukać.

Niestety nie każda lustrzanka tudzież bezlusterkowiec. Niektóre tak jak np. Canon M50 mają tzw. dirty HDMI, który w przesyłanym obrazie zawiera cały dodatkowy interfejs. W przeciwieństwie do np. Sony A6400.
Warto wspomnieć, że niektóre – tak jak wspomniany Canon M50, potrafią za sprawą sterowników od producenta (EOS Webcam Utility) działać jako zwykła kamera internetowa po USB.

No właśnie. Ostatnio też zastanawiałem się nad takim studiem nagrań. Małe pomieszczenie , wyposażenie aparat, mikrofon, naświetlenie, itp. Mnie koszty przeraziły. Ale po analizie wracam do tematu 🙂

Wygląda naprawdę okazale. Sam używam i polecam klientom sprzętowe miksery, najlepiej połączone z możliwością wielo (a przynajmniej cztero) ścieżkowego nagrywania dźwięku (np. Zoom L-12, Zoom H6, Tascam DR-60II). Im mniej komputera po drodze, tym lepiej. A najlepiej wcale.

Kamera jest ważna, ale większość ludzi chce bardziej posłuchać, niż popatrzeć. Nawet, jeżeli nie zdaje sobie z tego do końca sprawy. Jeżeli ma się ograniczony budżet, lepiej zacząć od inwestycji w audio, niż kamery.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *