Kategorie
Publicystyka Zrób to sam

O tym, jak rozdawałem bitcoiny w social mediach ale nikt ich nie chciał

“W życiu nie ma nic za darmo” – tę mądrość słyszał w dzieciństwie chyba każdy, czasem podczas konsumpcji darmowego loda lub gofra. Także w dorosłym życiu zdarza się czasem dostać od nieznajomego gratisową fajkę lub piwo. Ja postanowiłem podarować dziś czytelnikom trochę bitcoinów ale okazało się, że NIKT ICH NIE CHCE.

Dobra, zachowując sceptycyzm mieliście trochę racji. Kilka dni temu darmowe bitcoiny obiecali na Twitterze Elon Musk, Bill Gates, Barack Obama, Warren Buffet i kilka innych znanych osób. Pisali, żeby wpłacać bitcoiny na ich konto a oni odeślą podwojoną kwotę – potem się okazało, że pisali to złodzieje, którzy włamali się do Twittera i przejęli kilkadziesiąt kont ważnych ludzi. Moja oferta była jednak uczciwa i nie zawierała żadnych ukrytych pułapek. Gratisowe bitcoiny tu i teraz. Wymyślając niniejszy tekst założyłem, że ktoś schyli się po nie w ciągu kilkunastu minut a ja będę mógł napisać, że o rany jak szybko. Plany sobie, życie sobie. Tekst publikuję za minutę, social media przeczytało ponad 2100 osób, kryptowaluta czeka na chętnego jak portfel na środku chodnika.

Ostrzeżenie

Uwaga! W tym tekście nie tłumaczę, jak działają kryptowaluty, jak działa Bitcoin ani na co trzeba uważać by nie dać się oszukać ani nie stracić pieniędzy przez pomyłkę. Jeśli chcesz inwestować w bitcoiny albo jakiekolwiek inne kryptowaluty, to wkładaj tam tylko pieniądze których utrata nie wpędzi cię w kłopoty. Temat jest skomplikowany i możesz utracić swoje środki na wiele różnych sposobów. Eksperymentuj i ucz się na małych kwotach.

Ogłoszenia w social mediach

Informację o tym, że rozdaję bitcoiny, puściłem na Twitterze i Facebooku we wtorek 21 lipca 2020 około 9:30:

GIVEAWAY!!!!1111Z okazji pięćsetnego obserwującego na Facebooku postanowiłem rozdać trochę Bitcoinów. TO NIE JEST…

Posted by Informatyk Zakładowy on Tuesday, July 21, 2020

[dodano 22.07.2020: Facebook uznał powyższy wpis za spam i go wywalił]

Nic się nie wydarzyło, więc 2h później dodałem LinkedIn:

Tekst był wszędzie taki sam i umówmy się, że ani treść ani forma nie budowały jakiejś strasznie dużej wiarygodności, skądinąd celowo. Jeśli jednak ktoś przyjrzał(by) się uważnie całemu przekazowi, to zauważył(by), że w treści wiadomości nie ma adresu do wpłaty środków. Takie adresy są krótsze i zaczynają się od znaków “1”, “3” albo “bc1”.

Co więc opublikowałem? W moich wiadomościach znalazł się kompletny klucz prywatny, czyli ciąg znaków za pomocą którego można przejąć kontrolę nad moim bitcoinowym adresem (portfelem) i zwyczajnie przelać wszystkie zgromadzone tam środki do swojego portfela. Cecha charakterystyczna – taki klucz zaczyna się od znaku “5” i byłem przekonany, że ktoś zauważy to od razu. Cóż, tak się nie stało.

O kwotach porozmawiamy za chwilę, na razie opowieść cofa się o trzy lata.

Lipiec 2017 – kupuję bitcoiny aby je rozdać w pracy

Trzy lata temu przygotowałem w firmie wewnętrzną prelekcję objaśniającą temat blockchaina, kryptowalut i Bitcoina (dla was też mogę, informacje na końcu tekstu). Temat był wtedy bardzo gorący, kurs BTC po latach stagnacji ruszył w górę i na rynku oprogramowania pojawiło się przekonanie, że technologia blockchain to może być duża rzecz i warto wiedzieć, o co w tym wszystkich chodzi.

Kurs Bitcoina względem dolara (BTC/USD) do lipca 2017
źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/BTCUSD/

Aby prelekcja była bardziej interesująca, za 100 zł kupiłem jedną setną bitcoina czyli 10 milibitcoinów (dziesięć tysięcznych jednego BTC, 10 mBTC), by je podzielić na mniejsze kawałki umieszczone w osobnych portfelach i… całość rozdać. Część dostali uczestnicy prelekcji, część mój zespół, sobie zostawiłem jeden portfel zawierający 0.5 mBTC czyli pięć dziesięciotysięcznych jednego bitcoina. Co ciekawe, rozdawane środki przelałem na przygotowane uprzednio papierowe portfele.

Aha, Bitcoin z dużej litery to nazwa kryptowaluty (analogicznie – dolar amerykański to waluta) a bitcoin z małej litery to jedna sztuka tej kryptowaluty (analogicznie – jednodolarówka to jedna sztuka dolara).

Co to jest papierowy portfel na bitcoiny

Uwaga: to jest maksymalne streszczenie i spłycenie obszernego tematu. Zaznaczam na wypadek, gdyby ktoś postanowił w komciach zarzucić mi zbytnie streszczanie i spłycanie. Ja to wiem, wy to wiecie, proszę odpuścić.

Adres bitcoinowy to coś w rodzaju numeru konta na który można przelewać bitcoiny. Adres taki ma postać bardzo wielkiej liczby spełniającej pewne matematyczne kryteria i każdy chętny może sobie wygenerować dowolnie wiele adresów. Aby adresy zajmowały mniej znaków, zapisywane są w postaci liczby o podstawie równej 58 – czyli cyferkami i literkami, bardzo podobnie, jak sposób zapisu Base64.

Do każdego adresu przynależy tzw. klucz prywatny, czyli powiązana z nim jeszcze dłuższa liczba, której znajomość jest konieczna do tego by rozporządzać środkami przelanymi na dany adres. To właśnie taki klucz prywatny wrzuciłem rano do social mediów.

Ponieważ tak adres jak i klucz prywatny nie wymagają żadnej uprzedniej rejestracji (w postaci liczb istnieją – chyba – same z siebie), nic nie stoi na przeszkodzie by wygenerować je i zapisać na papierze. Na stronie bitcoinpaperwallet.com znajduje się gustowny szablon, dzięki któremu przygotujesz i wydrukujesz papierowe portfele. Klucz prywatny jest tam ukryty pod zagięciem papieru, zabezpieczonym taśmą klejącą.

Otwieram trzyletni portfel z bitcoinami

W sieci modne są tzw. unboxingi czyli zapisy blogerskich wrażeń z otwierania jakiegoś nowego sprzętu. Ten serwis nie może być gorszy, oto proces otwierania papierowego portfela BTC, który przeleżał na moim biurku trzy lata i trzy tygodnie.

Papier jest troszkę zmaltretowany bo przeżył przeprowadzkę biura, ale taśma klejąca nie została naruszona. Po lewej stronie widzimy adres portfela w formie alfanumerycznej i jako QR-kod.

Taśma odlepiona! Teraz tylko…

… pierwsza zakładka i…

… mamy to! Klucz prywatny stoi przed nami otworem. Teraz porównajcie sobie ten obrazek z moimi porannymi social mediami. Ja ROZDAWAŁEM RANO BITCOINY, bez ściemy!

Teraz to już naprawdę kto pierwszy ten lepszy. Przecież nie pojadę osobiście wręczać wam tych kryptowalut, nie?

Ile można (było) zyskać?

Ile warte są bitcoiny o których tu mowa? W lipcu 2017 kupiłem 0.01 BTC za 100 zł. Pół roku później było to warte 800 zł, ale kolejny rok później już tylko 150 zł. Dziś – 350 zł.

Kurs Bitcoina względem dolara (BTC/USD) do dziś
źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/BTCUSD/

Ponieważ dziś rozdawałem dwudziestą część tej kwoty, szczęśliwy odbiorca dostanie kryptowalutę wartą około 18 zł. Jest jednak jeden haczyk. Częścią tej kwoty trzeba pokryć opłatę transakcyjną, której wysokość wybiera… zleceniodawca transakcji. Mamy więc teorię gier w niemal czystej postaci – X osób znających klucz prywatny konkuruje o ten sam zasób. Im większa opłata transakcyjna tym szybsza transakcja, więc wyprzedzamy konkurentów ale do kieszeni trafi mniej kryptowaluty. A może nikt nie zechce schylać się po drobne, więc wystarczy minimalna opłata transakcyjna i zainkasowanie całej reszty? Sam jestem ciekaw, co wybierzecie.

Czy publiczność uwierzyła w rozdawanie bitcoinów?

Publiczność nie uwierzyła. Trochę rozumiem. Trochę boli. Ale bardziej – rozumiem.

Ciekawostka – u początków Bitcoina, gdy prawie nikt o nim jeszcze nie słyszał, pierwsi entuzjaści tworzyli tzw. kraniki bitcoinowe (bitcoin faucet) w których można było dostać nawet 5 darmowych bitcoinów na osobę.

Gdy piszę te słowa, taki gratisek byłby wart ponad 180 tysięcy złotych.

Chcecie wykład o blockchainie, kryptowalutach i Bitcoinie?

Jeśli wystarczająco wiele osób wyrazi zainteresowanie, mogę odświeżyć slajdy sprzed trzech lat i nagrać wykład dla was, czytelników Informatyka Zakładowego. Chętni mogą wpisać się w komentarzach, proszę wówczas o odpowiedź na pytania:

  • co wiesz o blockchainie?
  • co wiesz o Bitcoinie?
  • dlaczego nie skorzystasz z tych wszystkich materiałów, które już istnieją?

Zakończenie

Chwilę przed publikacją niniejszego tekstu górnicy Bitcoina wykopali blok numer 640196

Portfel którego zawartość postanowiłem rozdać – nadal pełny.

Epilog

Dwie i pół godziny po publikacji – mamy zwycięzcę. Osoba, która zainkasowała zawartość portfela, zdecydowała się wydać 9 zł na opłaty transakcyjne, co wg serwisu bitcoinfees.earn.com gwarantuje uwzględnienie transakcji od razu w kolejnym bloku. Pozostałe 9 zł pozostaje do jej wyłącznej dyspozycji, proszę ich nie przepuścić na głupoty!



O autorze: zawodowy programista od 2003 roku, pasjonat bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijał systemy finansowe dla NBP, tworzył i weryfikował zabezpieczenia bankowych aplikacji mobilnych, brał udział w pracach nad grą Angry Birds i wyszukiwarką internetową Microsoft Bing.

O AUTORZE

12 odpowiedzi na “O tym, jak rozdawałem bitcoiny w social mediach ale nikt ich nie chciał”

O co chodzi z tymi prowizjami za transakcje? W jaki to niby sposób wybiera się „prowizje”/szybkość księgowania środków? Jeśli w praktyce 0.25 mBTC, to jaki jest sens płacenia tym system tak małych tranzakcji?

No i tu temat robi się skomplikowany, bo transakcje trzeba wytłumaczyć w kontekście bloku, blok w kontekście trudności kopania, trudność kopania to z kolei funkcje skrótu i sam blockchain i tak dalej. Skracając – Bitcoin nie nadaje się za dobrze do małych transakcji.

Sam wybierasz koszt jaki chcesz ponieść za transfer, gdzie jest kolejka transakcji i im wyższa prowizją z przesłanie BTC tym szybciej Twoja transakcja zostanie potwierdzona. W aktualnym stanie, bitcoin mało nadaje się do mikropłatności. Jest raczej jak złoto – służy od przechowywania wartości: zabezpieczenia większego majątku przed kradzieżą/konfiskatą. Do mikropłatności mogą z powodzeniem służyć inne kryptowaluty.

co wiesz o blockchainie?-Taka technologia.
co wiesz o Bitcoinie?-Jedna w kryptowalut
dlaczego nie skorzystasz z tych wszystkich materiałów, które już istnieją-Bardzo podoba mi się sposób w jako piszesz i opowiadasz.

1. Taka technologia wymiany danych, protokół?
2. Kiedyś nie było, potem go wynaleziono, teraz jest dużo warty, z czym i czym to się je, co będzie?
3. Bo piszesz o czarnej magii tak, że dociera nawet do mnie. Może powinieneś być nauczycielem.

co wiesz o blockchainie?- istniejąca technologia, taki trochę finansowy odpowiednik coachingu. Każdy o tym słyszał i wie ze super ale o co konkretnie chodzi..
co wiesz o Bitcoinie?- kryptowaluta kojarzona z niekoniecznie uczciwymi interesami
dlaczego nie skorzystasz z tych wszystkich materiałów, które już istnieją- bo nie oczekuje ewangelizacji, ze bitcoin super i u mnie najlepiej tylko sensownej wiedzy przedstawionej przez osobę z dobrym piórem.

Czyli co? Jak opłatę transakcyjną ustawimy na 1gr z tych 18zł to na transakcje będziemy czekać kilka lat? Do kogo trafi ten 1gr? I teraz czy za te kilka lat? Jak w ciągu tych kilku lat zmniejszy się kurs to transakcja będzie trwała jeszcze dłużej? A jeżeli kurs wzrośnie o kilka tysięcy % to transakcja skróci się do jednego dnia?

Złotówki czy dolary w ogóle nie pojawiają się w tej koncepcji, więc zmiana kursu Bitcoina nie ma tu żadnego przełożenia na cokolwiek.

W strukturze opisującej transakcję do wykonania znajduje się informacja, ile najmniejszych możliwych jednostek kryptowaluty (jeden BTC dzieli się na 100 milionów satoshi) jesteś gotów jesteś gotów wydać w formie prowizji za jeden bajt, jaki w blockchainie zajmie twoja transakcja (złożone transakcje łączące lub dzielące portfele są większe).

Każdy górnik może sam dobierać transakcje które chce umieścić w bloku, więc wybiera te z największą prowizją. Małe mogą zawsze utkwić na końcu kolejki na zawsze (lub do opróżnienia portfela z którego miałyby być zrealizowane, wtedy znikną).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *