Kategorie
Publicystyka Statystyki

Kulisy bloga po raz drugi czyli podsumowanie pierwszego roku blogowania

Minęło pierwszych dwanaście miesięcy istnienia bloga Informatyk Zakładowy. W roku 2020 serwis odwiedziło 200 tysięcy czytelników, liczba obserwujących na Facebooku i Twitterze przekroczyła 3.5 tysiąca, newsletter zasubskrybowało ponad 500 osób a sam blog był cytowany w mainstreamowej prasie, radiu i telewizji.

Po raz drugi macie okazję zajrzeć za kulisy – poznając pełne statystyki oglądalności i wynik finansowy. Blogerzy rzadko dzielą się takimi danymi, bo każdy chciałby sprawiać wrażenie większego niż jest, no a statystyki często zawierają okresy spadków a nie wzrostów, pierwszym odruchem jest raczej ukrywanie tego faktu.

Pamiętam jednak, z jakim zainteresowaniem czytałem teksty Michała Szafrańskiego, Oli Budzyńskiej i Maćka Aniserowicza – gdy pisali o rozwijaniu serwisów Jak Oszczędzać Pieniądze, Pani Swojego Czasu i devstyle.pl. Dziś moja kolej na podzielenie się informacjami z zaplecza oraz wrażeniami z rozwijania bloga od zera, yyyy…, do tera. Opisywany okres: cały rok 2020.

Newsletter

Czy wiesz, że subskrybenci newslettera przeczytali niniejszy tekst już w zeszłym tygodniu? Dołącz do nich, a nie ominą Cię akcje, do których będę zapraszał jedynie zaangażowanych czytelników. Przykład – niebawem poproszę o opinię na temat nowego produktu, pomysł chodzi mi po głowie od niedawna. Formularz zapisu znajdziesz poniżej, obiecuję zero spamu i jeden mail na wiele tygodni (chyba, że znowu będzie gawęda, wtedy dwa razy w jednym tygodniu).

Serio serio – na subskrybentach zależy mi bardziej, niż obserwujących na social mediach, bo tam algorytmy zadbają, abym (bez płacenia) nie trafiał do zbyt dużej liczby odbiorców. Newsletterem nie będę was spamował a wypisanie się to zawsze jedno kliknięcie. Ale tego, jeśli nie subskrypcja, to obserwowanie na Twitterku i Facebooku też jest OK.

Co starego

Poniżej rozwijam wątki zarysowane w artykule podsumowującym pierwszych pięć miesięcy bloga, który opublikowałem pod koniec maja.
W skrócie: nieco ponad rok temu zacząłem myśleć o takiej formie monetyzacji mojej wiedzy z zakresu IT, która mogłaby się skalować niezależnie od poświęconego czasu. Czyli nie płatne zlecenia albo prowadzenie szkoleń, lecz np. kursy online. Pomyślałem, że mógłbym wejść w kooperację z istniejącymi serwisami poświęconymi bezpieczeństwu, bo ich oferta składała się prawie wyłącznie ze szkoleń prowadzonych osobiście. Jako demo mojego warsztatu i umiejętności przygotowałem Kurs Obsługi Menedżera Haseł.

Niestety, nikt nie był zainteresowany takim modelem współpracy. Może to i dobrze, bo kilka miesięcy później przyszła pandemia COVID-19 i cała branża security przestawiła się na webminary, lajwy i onlajny realizowane własnymi siłami.

Spróbowałem płatnej reklamy, tu nie było nawet cienia szansy na rentowność. Było jasne, że jedyną szansą rozwoju jest zbudowanie własnej marki i wiarygodności. Uznałem, że najlepszym sposobem będzie założenie autorskiego bloga – zaplanowałem tempo jednego artykułu na tydzień i zacząłem pisać. U progu 2020 miałem więc jeden kurs online, jeden landing page odwiedzony w ciągu kwartału przez kilkaset osób (kosztem kilkuset złotych), czterech followersów na Facebooku, jednego na Twitterze (nie wiem, skąd się wziął) oraz praktycznie zerową rozpoznawalność.

Co nowego

Po roku blogowania rzeczy mają się następująco: 51 artykułów, około 200 tysięcy unikalnych czytelników zliczonych przez Google Analytics, 337 tysięcy odsłon, 2800 followersów na Twitterze, 1200 obserwujących na Facebooku i 500 subskrybentów newslettera.

Sukces? Cóż, ambicje cały czas wyprzedzają rzeczywistość, ale gdyby ktoś rok temu zaproponował mi takie statystyki – wziąłbym je w ciemno. O oglądalności jeszcze napiszę, jakie były opinie czytelników?

Ano, w listopadzie dostałem następującą laurkę od Adama Haertle z Zaufanej Trzeciej Strony, oto fragment zapowiedzi konferencji Oh My Hack.

Takie słowa z ust weterana polskiej branży security dają mi naprawdę niesamowity napęd do dalszego pisania. Dostałem też od czytelników wiele pochwał za tłumaczenie złożonych tematów w zrozumiały sposób i za to, że… moje artykuły są długie. Plagą dziennikarstwa (i „dziennikarstwa”) internetowego jest publikowanie treści składających się z 2-3 zdań relacji oraz jednej banalnej frazy udającej analizę. U mnie można przeczytać artykuły wchodzące w dany temat naprawdę głęboko. Piszę takie teksty, jakie sam lubię czytać.

Droga blogera

Choć blogowanie zacząłem od lekkich artykułów związanych z bezpieczeństwem i efektywnym wykorzystaniem komputerów, to pierwsze znaczące wzrosty oglądalności przyszły wraz z cyklem artykułów związanych z pandemią i „pandemicznymi” aplikacjami mobilnymi. Spośród 10 najpopularniejszych artykułów aż połowa dotyczyła aplikacji Kwarantanna Domowa oraz ProteGO Safe (nazwę zmieniono na Stop COVID).

Przez wiele miesięcy zmagałem się z tym, że choć w dniu premiery niektóre teksty były czytane tysiące razy (zwłaszcza gdy artykuł trafił na pierwszą stronę Wykopu, co udało się ładnych kilka razy), to już 2-3 dni później statystyki wracały do zwyczajowych stu-dwustu odwiedzających dziennie. Ja chciałem widzieć stabilne wzrosty po każdej nowej publikacji. Co z tym zrobiłem? Haha, a co niby mogłem zrobić – pisałem dalej. Jeśli komuś podoba się mój styl, to po pierwsze musi mieć do dyspozycji archiwum istniejących tekstów, po drugie regularnie dostawać kolejne – wówczas zostanie stałym czytelnikiem i poleci bloga znajomym.

Gdy mowa o dziennej oglądalności serwisu, na wykresie z Google Analytics widać szpilki i w zasadzie nic więcej.

Logarytmiczna skala Y pozwala dostrzec, że oglądalność rośnie.

Trend widać wyraźniej na wykresie, w którym dodałem dwutygodniową medianę oglądalności (grubsza kreska). Medianę liczymy patrząc na oglądalność z 7 dni w przód / w tył i obierając wartość środkową. Jeśli w jakimś dniu mediana wyniosła np. 1000 czytelników – to znaczy, że w okresie dwóch tygodni połowa dni miała mniej a połowa – więcej odwiedzających. Uwaga, nadal skala logarytmiczna.

Poniżej to samo, ale ze skalą liniową i linią trendu – jest wzrost, choć jego tempo maleje. Widać natomiast, że od połowy roku dwutygodniowa mediana nie schodziła poniżej 200 odwiedzających a przez ostatni kwartał utrzymuje się powyżej 400 osób dziennie.

Wszystkie powyższe liczby pochodzą z Google Analytics i są zaniżone, bo coraz więcej osób blokuje zewnętrzne skrypty śledzące. W przygotowaniu jest artykuł porównujący GA z rzeczywistą liczbą odsłon odnotowaną przez serwer WWW, dane są zebrane, muszę je jeszcze opracować.

Wraz ze wzrostem liczby obserwujących w social mediach, rośnie możliwość samodzielnego generowania ruchu. Na początku jest to oczywiście problem jajka i kury – nikt cię nie czyta, więc nikt cię nie poleca, więc nikt nowy cię nie czyta i kółko się zamyka. Ponownie kłaniam się w stronę Zaufanej Trzeciej Strony i publikowanego tam cyklu Weekendowa Lektura, gdzie pojawiały się linki do większości moich tekstów. W pierwszych tygodniach działania było to źródło odpowiedzialne za znaczną większość poniedziałkowych odwiedzin na blogu.

Teraz mam już ten komfort, że informację o nowych artykułach jestem w stanie rozkolportować samodzielnie. Staram się przy tym unikać nachalnych clickbaitów w tytułach ( „10 najlepszych sposobów…”, „Nie uwierzycie co stało się potem…”), więc wtyczka Yoast SEO w WordPressie regularnie alarmuje, że tytuły i nagłówki są za mało hałaśliwe.

Co się klika

Oto wykres ilustrujący czytelnictwo sześciu najpopularniejszych tekstów z roku 2020 (więcej o nim tutaj).

Wraz z kolejnymi artykułami nabieram coraz lepszego wyczucia, co będzie się klikać lepiej, a co gorzej. Artykuł o Family Linku (5. najlepszy) był pisany z pełnym przekonaniem, że dobrze się poindeksuje w Google (zwłaszcza z wieloma komentarzami powielającymi typowe frazy wyszukiwania) – i faktycznie, jego oglądalność systematycznie rośnie.

Pewniakiem był tekst o tym, czy rząd przepłacił za aplikację Kwarantanna Domowa (4. najlepszy) – żaden zawodowy dziennikarz nie byłby w stanie samodzielnie oszacować kosztów produkcji oprogramowania, więc tu dostarczałem unikalną wiedzę przedmiotową.

Absolutnym i stuprocentowym hiciorem był też przełożony z angielskiego artykuł o fotografii obliczeniowej (numer 1). Oryginał napisany przez Wasilija Zubariewa czytałem oszołomiony rozmachem i kompletnością tematu. Tłumaczenie tekstu i polonizacja obrazów pochłonęły masę czasu, ale tekst wdarł się przebojem na Wykop, dzięki czemu mogłem popatrzeć sobie na taki widoczek:

Były niespodzianki pozytywne – np. tekst o emotikonkach, którego popularność wynika z zaskakująco dobrej pozycji w wyszukiwarce – i negatywne – gdy puszczałem jakiś fajny (moim zdaniem) tekst, który przepadał praktycznie bez echa.

Inna sprawa, że niektóre artykuły (np. ten o obsłudze Androida przez osoby z niepełnosprawnościami) nie miały szans na szersze zainteresowanie, a i tak chciałem je napisać i opublikować. To chyba zresztą dobre podsumowanie tematyki bloga – piszę o tym, co wydaje mi się ważne, zabawne lub interesujące.

Pamiętniczek

Czasem tekst powstanie w godzinę a czytają go tysiące ludzi, innym razem kilka długich wieczorów tworzę coś, co na końcu robi klapę. Nic dziwnego więc, że mój nastrój jako autora jest czasem lepszy, czasem gorszy. Notowałem więc sobie wydarzenia z życia bloga, aby zapamiętać emocje przeżywane w różnych sytuacjach. Oto przykładowe wpisy z pamiętniczka:

  • 9 lutego – Z3S podlinkowała tekst o Family Linku, 2 tysiące odwiedzających w cztery dni! Jedenastu followersów na Twitterze, piętnastu obserwujących na fejsie; zbieram się na odwagę i zapraszam facebookowe kontakty do obserwacji strony
  • 25 lutego – 100 obserwujących na fejsie, zaczynają dołączać pierwsi nieznajomi
  • 23 marca – tekst o Kwarantannie Domowej przeleciał przez Wykop, na blogu zostawiono pierwsze komentarze, Facebook 130, Twitter 24
  • 25 marca – pierwsza cytowana w prasie wypowiedź ekspercka, szkoda że nie linkują (potem okaże się, że prawie nigdy nie zobaczę przy cytacie linków do strony)
  • 30 kwietnia – tekst na temat umowy o produkcję Kwarantanny Domowej, linki: Wykop+Z3S+Sekurak, 15 tysięcy czytelników w dwa dni; Facebook 263, Twitter 500
  • 7 lipca – w Google Search Console wszystkie wskaźniki robią się pomarańczowe, strona jest za wolna, przestawiam DNSy na Cloudflare, włączam cache’owanie obrazków i javascriptów
  • 17 lipca – ostatni hit był pod koniec kwietnia, w czerwcu nic już nie żarło, zaczynam sądzić, że skończyłem się jako autor. Puszczam tekst o tym, że ProteGo Safe nie działa. Linkują Wykop+Z3S+Niebezpiecznik, 14 tysięcy czytelników jednego dnia. Może się jednak nie skończyłem.
  • 7 sierpnia – jedzie tekst o fotografii obliczeniowej, 800+ ludzi naraz, dobrze że włączyłem tego Cloudflare, bo inaczej jedna maszynka za oceanem by nie uciągnęła. Facebook 536, Twitter 1462 ale w kilka dni oba liczniki podskoczą o kilkaset oczek
  • 17 października – hat trick, artykuł cytują Z3S+Niebezpiecznik+Sekurak
  • 6 listopada – tekst o tym, dlaczego nie da się skutecznie nakazać instalacji aplikacji mobilnej, nikt nie linkuje ale samodzielnie wygenerowany zasięg to 6 tysięcy odsłon. Facebook 1049, Twitter 2330.
  • 12 grudnia – liczba dziennych odwiedzin spada poniżej 400, potem poniżej 300, psuje mi to humor
  • 14 grudnia – puszczam tekst o Systemie Losowego Przydziału Spraw, wiele miłych komentarzy mailem a potem podlinkowany (rzadkość!) cytat w Wyborczej, poprawia mi to humor. Facebook 1254, Twitter 2596

Jak widać – raz na wozie, raz w nawozie. Zazwyczaj mam rozgrzebanych kilka artykułów naraz i jeśli w jednym złapię blokadę, zostawiam go na kilka dni i piszę co innego. Wena z reguły szybko wraca.

Gdyby ktoś był ciekaw, ile czasu potrzeba na jeden tekst – ten o aplikacji „Zaszczepieni” powstawał (w dniu premiery apki) od godziny 19:00 do 1:30. Dobrzy ludzie dostarczyli zawczasu swoje QR-kody ze szczepień, więc zacząłem od screenshotów, potem była dekompilacja i analiza kodu, odświeżenie teorii kryptografii asymetrycznej, opanowanie narzędzi do dekryptażu, przygotowanie obrazków. Równolegle – pisanie i poprawianie tekstu, znalezienie linków zewnętrznych, przygotowania zajawek na sociale, wlanie wszystkiego w WordPressa, poprawki do layoutu i tak dalej. Długi wieczór, nie wyspałem się tego dnia.

Wynik finansowy bloga

Blog to hobby, które nie przynosi mi obecnie dochodów; utrzymuję się z etatowej pracy programisty w polskim software house PGS Software. Blogowanie łączę z aktywnościami rodzinnymi, sportowymi, towarzyskimi i tak dalej – to sprawia, że czasem ucierpi któryś z tych obszarów, czasem regularność publikacji a czasem czas na sen.

Przychody pieniężne z całego roku 2020 to: 294 zł ze sprzedaży 6 szt. kursu i 500 zł jako honorarium od Fundacji Panoptykon za współautorstwo tekstu o ProteGO Safe.

Do tego dochodzą (niezrealizowane jeszcze) korzyści z programów afiliacyjnych, które zastosowałem kilka razy w linkach do produktów wymienianych w blogonotkach (np. tekst o backupach odsyłał do porównania cen dysków przenośnych). W programie partnerskim Ceneo zgromadziłem 30 zł, w AliExpress – $18 (~67 zł), w Backblaze spektakularne $1.34 (5 zł).

Razem przychody zamykają się więc kwotą 800 zł (przed opodatkowaniem) plus 100 zł w pamięci.

Koszty (część z nich pojawiła się w poprzednim tekście, ale tu podsumowuję wydatki poniesione w roku 2020, gdy blog działał już w obecnej postaci):

  • dwie domeny w nazwa.pl – 295 zł (kod rabatowy)
  • hosting w dreamhost.com – 477 zł (kod rabatowy)
  • Vimeo Plus – 330 zł
  • iFirma – 184 zł
  • karta płatnicza do konta firmowego – 72 zł
  • rejestracja tytułu prasowego w Sądzie Okręgowym – 100 zł
  • porady prawne – 307 zł
  • e-book Mindfluencer – 69 zł
  • mikrofon Mozos Mkit-900Pro – 159 zł

Łączne koszty wyniosły 1993 zł.

Widać, że póki co blog Informatyk Zakładowy nie jest żyłą złota, natomiast jako hobby spokojnie mieści się w kwotach, które trzeba wydać na średnio zaawansowane wędkarstwo. Chyba, że miałbym sam sobie wystawić fakturę za kilkaset godzin spędzonych nad klawiaturą. Łooo, panie, to nie byłyby tanie rzeczy.

Notka dla wnikliwych: nie jestem płatnikiem VAT, więc nie podaję rozbicia na netto i brutto bo wszystko mam brutto. Nie podaję też żadnych kosztów ZUS, bo pracuję na etacie i to w jego ramach mam opłacone wszystkie składki i zaliczki. Prowadząc działalność gospodarczą odprowadzam tylko składki zdrowotne, które prawie w całości wracają z corocznym PIT-em, więc nie trafiają na tę listę. Na dobrą sprawę tak mała skala operacji sprawia, że mógłbym prowadzić bloga w ramach działalności nierejestrowanej, ale wiąże się to z pewnymi problemami, np. niechętnie podchodzą do takiej sytuacji operatorzy płatności. Łatwiej więc utrzymywać aktywną działalność gospodarczą i nie martwić się tłumaczeniem na każdym kroku, co to jest działalność nierejestrowana.

Własne produkty

Przywołane we wstępie marki osobiste są przykładem tego, że twórca poczytnego bloga jest w stanie skutecznie wypromować wśród swojej społeczności produkty zarówno cyfrowe (np. kursy, szkolenia) jak i fizyczne (np. kalendarze czy książki).

Mój Kurs Obsługi Menedżera Haseł powstał w nieco innej sytuacji, ale teraz towarzyszy blogowi i stanowi dobrą ilustrację produktu na który nikt nie czekał. W zeszłym roku sprzedało się go 6 sztuk po 49 zł, na łączną kwotę 294 zł (plus jedna kupiona i zwrócona – kupujący przekonał się, że wszystko już wiedział a ja przyjmuję zwroty bez podawania przyczyn przez 30 dni od zakupu).

Zanim więc podejmę jakiekolwiek nowe przedsięwzięcia, będę najpierw weryfikował pomysł u odbiorców ceniących moją pisaninę, czyli przede wszystkim subskrybentów newslettera. To się już zresztą zdarzyło w zeszłym miesiącu – wysłałem maila ze znakomitym pomysłem, poprosiłem o opinie a odezw był… niewielki i daleki od entuzjazmu. Sytuacja jasna i prosta – pomysł trafia na półkę jako nierokujący a ja zaoszczędziłem tygodnie lub miesiące pracy. Mam za to nowy pomysł, o którym napiszę niebawem (jest jeszcze czas się zapisać, jeśli ktoś jest ciekaw).

Przy okazji – procent otworzeń moich maili wysyłanych subskrybentom to 55-65% i do niedawna nie wiedziałem, czy to mało, czy dużo. Z materiałów demo Maćka Aniserowicza o Mailketingu wynika, że jest dobrze. Na blogu Mailerlite znalazłem informację, że średni światowy procent otworzeń marketingowych e-maili to 25%.

Co dalej?

Żałuję trochę, że nie spisałem sobie założeń i planów, które snułem późną jesienią 2019. Teraz nie pamiętam już, jaki poziom oglądalności był moim oczekiwanym a jaki – wymarzonym. Niezależnie od tego osiągnięte rezultaty cieszą a pochwały czytelników przynoszą mnóstwo satysfakcji. Dziękuję!

Nie mam więc wątpliwości – kontynuuję pisanie bloga. Obszarów do eksploracji nie zabraknie, w notatkach z pomysłami na kolejne artykuły od dawna mam kolejkę ponad 50 tematów, nowe pojawiają się szybciej, niż zużywam istniejące.

Co oprócz pisania? O tym, że mam kolejny pomysł na usługę, już napisałem. Pomysłów też mam zresztą bez porównania więcej, niż czasu na ich realizację.

Chcę przerobić trzy odcinki poradnika „Kopie bezpieczeństwa w domu i małej firmie” na darmowego e-booka, choć nie bardzo umiem w DTP i grafikę. Mogę jednak nie mieć wyjścia, bo póki blog nie zarabia, chcę trzymać koszty tuż przy ziemi.

Pierwsza youtubowa gawęda o kryptowalucie Bitcoin spotkała się z miłym przyjęciem a transmisja na żywo jest ciekawym urozmaiceniem. Będą więc kolejne gawędy: o historii Transportoida, o Fidonecie, o kryptowalucie Ethereum. Terminy będą ogłaszane wszystkimi kanałami – na blogu, w social mediach, przez newsletter.

Zamiast zakończenia

Cały wpis wyszedł dość osobisty, zamiast zakończenia wrzucam linka do Rozmowy Kontrolowanej, do której zaprosili mnie Adam Haertle i Adam Lange. Rozmawiamy o moich początkach w IT, ścieżce kariery, Transportoidzie, niezamówionym teście bezpieczeństwa aplikacji mobilnych polskich banków i nie tylko – zapraszam do obejrzenia.

Postscriptum

Napisz proszę pod tym artykułem, że doczytałeś/aś go do końca. Bardzo mi na tym zależy, z góry dziękuję!

Jeśli masz chwilę, napisz też, co sądzisz o blogu Informatyk Zakładowy. Jeśli masz totalnie masę czasu i nic lepszego do roboty, to dodaj też, która kategoria tekstów jest najbardziej pożądana i ogólnie co mi wychodzi dobrze a co nie wychodzi. Przeczytam każdy komentarz!



O autorze: zawodowy programista od 2003 roku, pasjonat bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijał systemy finansowe dla NBP, tworzył i weryfikował zabezpieczenia bankowych aplikacji mobilnych, brał udział w pracach nad grą Angry Birds i wyszukiwarką internetową Microsoft Bing.

71 odpowiedzi na “Kulisy bloga po raz drugi czyli podsumowanie pierwszego roku blogowania”

Doczytałem do końca 🙂 Dobrą markę buduje się nawet latami, więc … a branża / tematyka bloga jest dość niszowa. Hiciorami były informatyczne porażki rządu rzekomo prawego i rzekomo sprawiedliwego. No i przepłacasz za domeny …

Te dłuższe analizy tematów, jako, że tak rzadko spotykane są chyba największą wartością tego bloga. Zarówno te czysto techniczne, jak o QR kodach i emitkach, jak i te odwołujące się do spraw bieżących, jak losowanie sędziów czy szczepieniowy QR. Ja czekam właśnie na takie materiały.

Dobry, długi post, który czyta się z przyjemnością. Czy książka Mindfluencer jest warta zakupu?

Hej,

Z tej strony Maciek, autor Mindfluencera. 🙂

Dzięki za opinię, te krytyczne też są dla mnie istotne, więc jestem ciekaw co więcej mogłoby się w niej znaleźć, by spełnić Twoje oczekiwania.

Z góry wielkie dzięki. 🙂

Doczytałem. Myślę, że byłem jednym z tych 11 obserwujących na Twitterze (lub niedługo później), bo pamiętam, że czytałem tekst o Family Linku w drodze do pracy (co za czasy!) i w tym czasie dołączyłem do obserwujących. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Informatyk Zakładowy to Ty 🙂 a kojarzyłem Cię już ze spotkań branżowych, więc z tą zerową rozpoznawalnością to też bym nie przesadzał 🙂 Zazdroszczę systematyczności i gratuluję ogromnej pracy włożonej w ten serwis. Wiem, ile to kosztuje wysiłku. Pozdrawiam!

Gratuluję sukcesów i życzę powodzenia w dalszym rozwoju. 😉 Dla mnie Informatyk Zakładowy był okryciem roku. Szczególnie cenię za artykuły o ProteGO Safe. 😉

Zgłaszam się! Jestem tu od opracowania na temat ProteGO i zostanę przez dłuższy czas. Chętnie poczytałbym także o kwestiach technicznych związanych z Twoim prowadzeniem bloga, o używanych wtyczkach, konfiguracji WP i pomocnych usługach.

A skoro o tym mowa, to masz na blogu trochę do poprawienia. Przede wszystkim w kwestii RODO, bo w Polityce Prywatności nie masz ani zdania o tym, komu powierzasz dane czytelników.

Polecałbym też popracować nad wyglądem strony i dodatkową funkcjonalnością np. fajnie byłoby, gdybyś zdecydował się na Disqusa.

> Polecałbym też popracować nad wyglądem strony i dodatkową funkcjonalnością np. fajnie byłoby, gdybyś zdecydował się na Disqusa.
Tak, każ się rejestrować w zewnętrznej usłudze aby móc zostawić zwykły mały komentarz…

To branżowy standard i ma go prawie każda strona o technologii. Myślę, że większość odwiedzjących tego bloga ma już to konto 😉

Och, Disqsa na pewno nie będzie, za sam przywilej niezarypania mi bloga reklamami musiałbym płacić kilka stów rocznie. Zło.

Nie, to nie jest standard.

> Myślę, że większość odwiedzjących tego bloga ma już to konto
A ja myślę, że większość osób ma wyłączony JS, więc Disqus nie zadziała i nawet nie zauważysz tego w statystykach.

Podsumowanie za podsumowanie 😉

– Przeczytałem do końca.
– Osobiście dodałem kilka Twoich linków do Wypoku.
– Obejrzałem laurkę i spadochrony.
– +1 za „od zera, yyyy…, do tera” 🙂
– Włączyłem z powrotem Awstats dla swoich stron, żeby porównać z GA.
– Trochę źle się czyta z twentytwenty, długie linijki na dużym monitorze.
– Przyszedłem z RSS’a, proszę o nim też pamiętać. RSS’owi są najwierniejsi 🙂
– Newsletter (nie żebym chciał się zapisać) nie wyświetla się formularz do zasypiania przy włączonym uBlock’u.
– Czytam od prawie roku, nie wszystko od deski do deski ponieważ nie wszystko jest z mojej bajki.
– To co czytam, cenię za fachowość i rzetelność, dogłębną wiedzę podaną w przystępny sposób dla lamera takiego jak ja, dobre proporcje tekstu do istotnych obrazków, poruszanie oryginalnych tematów (nie tylko tych które będą się klikać), kompleksowość (nie tylko opisanie problemu ale również sugestia kreatywnego rozwiązania, np. „System Pseudolosowego Przydziału Spraw” ; )

Wszystko powyższe na ogromny plus. Minus jest taki, że po każdej lekturze pogłębiają się kompleksy własnej wiedzy i umiejętności, bo taki Zakładowy to i wi i umi … a ja … 😛

Dla zwiększenia wizyt z Googliszona, polecam spędzić czas z: https://developers.google.com/speed/pagespeed/insights/?hl=pl&url=https%3A%2F%2Finformatykzakladowy.pl%2Fkulisy-bloga-po-raz-drugi-czyli-podsumowanie-pierwszego-roku-blogowania%2F&tab=mobile. Niestety Cloudflare i W3TC nie wystarczają …

Trzymam kciuki, żeby Ci się chciało jak najdłużej.

Doczytałem 🙂 Plus za:
-nieszablonowe, nieoklepane tematy
-wnikliwe analizy
-lekkie pióro i poczucie humoru
-dzielenie się informacjami o tym jak blog się rozwija i jakie ma status

Doczytałam w Pockecie, dowiedziałam się z RSS.
Nie zapominajcie o standardach, SM i newslettery nie są jedynym źródłem czytelników.

Przeczytałem do końca.
Jestem tu od (bodaj) tekstu o Protego. Cieszę się że to hobby bo znaczy że pomimo lichego wyniku finansowego będą nowe teksty.
A warto, bo dużo ciekawego się może człowiek dowiedzieć! Z minusów to faktycznie jak ktoś wspomniał wyżej – moje kompleksy…

Doczytane.

Niech to pozostanie twoim hobby bo to największa wartość. Dzięki temu tekst są wnikliwe i autorskie. Największą bolączką dzisiejszego dziennikarstwa jest rentowność… Tak jak pisałeś, patrzy się które teksty dają oglądalność (nie koniecznie te długie i wymagające dużego nakładu pracy) a to doprowadza do milionów tekstów kopiuj-wklej…

Doczytałem.
Podoba mi się styl pisania, dogłębna analiza tematów, a także przystępna forma przekazu.
Spory plus za pisanie artykułów, które może nie będą topką bloga, ale trzeba/warto je napisać i trafić do określonych grup docelowych.

Artykuł przeczytałem, stronę dodałem do RSS i przeczytałem wstecz do samego początku. Dzięki!

Przeczytane do końca. Blog stał się codzienną stroną do spr. co nowego obok z3s, niebezpiecznik, securak.

Doczytałem i to z zapartym tchem bo sam prowadzę bloga – https://OpenSecurity.pl – i chyba jestem na podobnym etapie rozwoju. Mam nieco dłuższy staż, ale mniejszy zapał bo nie udaje mi się trzymać średniej 1 tekst na tydzień. Przez 3 lata powstało trochę ponad 100 artykułów, w tym kilka gościnnych. Zasięgi nieco mniejsze (chociaż newsletter dużo większy), ale za to lepiej spożytkowane bo udało mi się parę produktów stworzyć, w tym jeden z całkiem fajnym wynikiem finansowym. Sprawdza się stara prawda dot. marketingu – nie liczy się wielkość społeczności, a jej jakość. Przy okazji polecam książkę Dotcom Secrets. Hmm, chyba też napiszę podsumowanie 🙂

Bardzo lubię Twoje teksty, bo są długie, ale treściwe. Doceniam pokazanie w tym wpisie, że nie zawsze wszystko udaje się od razu i od czegoś trzeba zacząć. To fajny przykład dla innych, którzy chcieliby zacząć blogować (a może i przestroga, jeśli wyobrażali sobie od razu fajerwerki). Taki „niezamówiony mecenat” ze strony Z3S (jeśli mogę to tak nazwać 😉 ) to też metoda na ilość odsłon (zresztą tu akurat obie strony na tym korzystają). Pozdrawiam i tak trzymaj!

Doczytałem do końca, choć niektóre fragmenty statystyk sobie przeskoczyłem. Trochę martwi, że tak skromne przychody z takiej wartościowej działalności – to nie są przecież notki o kotkach czy jedzeniu, tylko wartościowa wiedza (na tę wartość składa się zarówno przekazywana informacja jak i czas który poświęcasz na opracowanie tematu) na solidnym poziomie merytorycznym i jakościowym (nie wszyscy umieją pisać zrozumiale). Dopisałem się do newslettera 🙂 Pozdrawiam i życzę co najmniej podwojenia wszystkich wyników, a w zakresie wpływów finansowych to nawet zwielokrotnienia!

Przeczytałem do końca, z przyjemnością :-).
Lubię te Twoje długie artykuły, są na napisane w przystępny sposób pomimo że czasem dotyczą skomplikowanych tematów.
Wpisałem się na newsletter.
Życzę wytrwałości 🙂

Przeczytane.
Duży plus za wyczerpywanie tematów i wątki poboczne. Najlepszy artykuł, wg mnie, to tłumaczenie tekstu o fotografii cyfrowej. Wszystkie poruszane przez Ciebie tematy są ciekawe, ale najbardziej cenię te o technologii, z którą stykam się codziennie.
PS Faktycznie przepłacasz za domeny.
PPS Może porównanie dostępnych usług hostingowych i operatorów domen?

Doczytałem do końca oczywiście, lubię długie artykuły, które są na temat i nie „głaskają po powierzchni”. Gratuluję gładkiego pióra, lekkiej klawiatury (?) – nie wiem jak to nazwać, ale chodzi o to, że dobrze się to czyta – jest fachowe, ale nie hermetyczne a jednocześnie nie infantylne. Szkoda, że pisanie o kotkach lub hybrydach prawdopodobnie jest bardziej dochodowe ….Powodzenia

Gratuluję imponujących statystyk. Być może pomogła też pandemia COVID, przez którą większość osób zostało uziemionych w domu. A co można robić w domu…czytać 🙂 Jakieś cele dotyczące liczby subskrybentów na koniec 2021 roku?

Koszty możesz łatwo obniżyć:

– karta do konta firmowego nie jest potrzebna, w ogóle nie masz obowiązku posiadania konta firmowego – wystarczy zwykłe konto osobiste. A jak już bardzo chcesz firmowe to można wziąć bez karty. Do niczego się ona nie przydaje.
– domeny radzę wynieść z nazwy na ovh, zaoszczędzisz 200zł
– z dreamhosta już dawno zrezygnowałem, używałem przez ponad 10 lat, fajny hosting ale opóźnienia z Polski były znaczne. Teraz mam zenbox.pl – 2 razy taniej

Odkryłem dziś Twojego bloga, przeczytałem do końca, nie tylko ten artykuł 🙂 Ktoś by powiedział, że zmarnowałem parę godzin w pracy, ale ponieważ moja praca ma dość szeroki zakres obowiązków i konsultacji, to można uznać, że zrealizowałem w ten sposób i część swoich zadań. W tak zwanej „wolnej chwili” przeczytam od początku do końca 🙂

Od razu też poszedłem z rozmachem – polubiłem na Fb i Tt plus zasubskrybowałem newsletter, a co! 🙂

Ogólnie blog bardzo ciekawy, nie tylko dzięki poruszanej tematyce. Bardzo mi odpowiada – przynajmniej mnie osobiście – Twój styl pisania, z jednej strony prosty, a z drugiej z tekstów jasno przebija fachowość i doświadczenie. No i trochę humoru, który dodaje tekstowi lekkości, a to już sztuka przy tekstach technicznych. Dla mnie niektóre wyjaśnienia są trochę za proste, ale ponownie – to sprawa indywidualna i jest mnóstwo osób, którym taki przekaz jest potrzebny; znam to z prowadzonych przeze mnie szkoleń na inne tematy.

I jeszcze na koniec PROPOZYCJA: pracowałem kiedyś ze składem tekstu, to i owo pamiętam, tudzież zbędne – chwilowo – narzędzia walają się po dyskach twardych 🙂 Jeśli ebook o kopiach bezpieczeństwa będzie rozdawany do pobrania za darmo, to mogę się dołożyć do idei propagowania robienia backupów i pomóc Ci go stworzyć za darmo… no, prawie za darmo – za notkę w produkcie końcowym, kto złożył i odpowiedni format wytworzył 😉 Kwestia tylko czasu, w jakim chciałbyś oglądać gotowy produkt – pewnie nie wcześniej, niż końcówka lutego / początek marca, ze względu na inne zajęcia.

Pozdrawiam i dzięki za stworzenie bloga, doszło mi kolejne miejsce, w które będę zaglądał regularnie!

Przeczytałam do końca z zainteresowaniem. Dziś trafiłam na Twojego bloga szukając info o algorytmach losujących sędziów – pierwszorzędny artykuł o tym. Dzięki, uporządkowałam wiedzę. Pisz proszę, będę czytać!

Doczytałem do końca, robisz dobrą robotę. Długie artykuły ze sporą ilością informacji, coś co lubię. Przyszedłem z wykopa. Sugerowałbym założenie Patronite czy innej platformy do gromadzenia środków – myślę że znalazłoby się kilkadziesiąt/kilkaset osób gotowych zapłacić Ci 5zł miesięcznie za tworzone treści, a już to by wystarczyło żeby pokryć część kosztów prowadzenia bloga

Przeczytałem do końca jak każdy inny artykuł. Założyłeś się z kimś o ilość komentarzy do których napisania zachęciłeś?

Doczytałem do końca. Dzięki za podsumowanie i przejrzystość!
Może załóż jakiegoś patronite?

Doczytane — zaletą jest przystępność nie tylko języka, ale i humoru (nawet jeśli komuś odpowiada humor środowisk IT, gdzie połowa dowcipów jest o pr0nie, a druga połowa w inny sposób NSFW/NSFL, to obciach może być pokazać takiego np. Niebezpiecznika innym, zwłaszcza starszym).

Artykuł bardzo ciekawy, lekko się czyta, nie ma błędów ortograficznych ani gramatycznych 🙂
Trafiłem tu poprzez wujka G i tekst o Family Linku. Nie doczytałem go jeszcze, bo bardziej zaciekawiły mnie inne artykuły jak np. ten tutaj.
Obejrzałem wakacje 2020, ciekawy sport
Zapisałem się oczywiście do newslettera
Powodzenia!
P.S. PGS Soft we Wrocławiu? Mam tam znajomego – full stack java developer

Doczytałem do końca. Blog bardzo mi się podoba. Największe zalety to unikalne treści i długie artykuły. Ciężko mi zdecydować, który był najlepszy, ale poza tymi o „kwarantannie domowej”, ostatnio zdecydowanie spodobał mi się tekst „Bo do komunikatora trzeba dwojga”. Liczę na więcej! Dzięki!

Tak, od początku do końca.
Pomyśl czy nie zmienić coś w okładzie komentarzy – one są wielkie, jak dla mnie za wielkie

Trafiłem tu dzisiaj pierwszy raz. Mam w zwyczaju czytać- jeżeli znajdę ciekawego bloga – czytać go od deski do deski. Rozpoczynam więc tutaj moją przygodę i zanosi się na dość długą znajomość. Oczywiście artykuł przeczytany

hosting w dreamhost.com – 477 zł
///
DreamHosting i inne Hetzner nie działają z tym .htaccess + Cloudflare
https://seoagentur-hamburg.com/blog/4183/#download

Ich firewall odcina cię od FTP i dostępu do strony / support pisze ci, aby usunąć ustawienia z .htaccess wiec, po co mi taki hosting, który ucina dostęp do strony, bo jest zbyt dużo przekierowań z Cloudflare.

Na każdym hostingu stronę stawiam testową bez treści i po jednym dniu jest wyłączana ;p

Gdyby jeszcze dało się dawać plusiki za komentarze to byłoby już całkiem git 🙂 Bo z większością się zgadzam i nie muszę powielać.
Osobiście bardzo lubię opisywane krok po kroku dłubanie w aplikacjach, stronach, szukanie dziur. Fajnie, że piszesz tez o użytych narzędziach.

Oby tak dalej, powodzenia!

Doczytałem. Dzięki za tego bloga!
Ja jestem z tych, którzy trafili tu przez „pandemiczne” teksty i zostane na dłużej. Pozdrowienia!

Przeczytałem do końca. W ostatnich dwóch tygodniach czytam sporo nadrabiając tylko krótkie zapoznawanie się (często sktanowanie) z tekstami w 2020 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *