fbpx
Kategorie
Publicystyka Statystyki

Śmierć, blog i podatki

Początek wielu e-biznesów wygląda podobnie – człowiek pracuje na etacie, wieczorami coś tam dłubie, kombinuje, próbuje stworzyć produkt lub usługę, czasem się uda, z reguły nie. Ci, którym się w końcu uda, często przechodzą „na swoje” dopiero po latach, po osiągnięciu odpowiedniej skali i stabilności przedsięwzięcia.

Do końca 2021 eksperymenty z działalnością gospodarczą prowadzoną po godzinach były tanie. Choć w ciągu roku trzeba było uiścić ok. 4580 zł drugiej składki zdrowotnej, to w rozliczeniu rocznym podatek był zmniejszany o ok. 3945 zł – koszt prowadzenia DG (i rozliczania się wg skali podatkowej) wynosił więc ok. 630 zł na rok. W roku 2022 nastał tzw. „Polski ład” – reforma podatkowa eliminująca wspomniane wyżej odliczenie. Roczny koszt składek skoczył do 3250 zł i dopiero po zarobieniu tej kwoty wychodzi się na zero.

Druga składka zdrowotna

W pierwszym roku istnienia blog Informatyk Zakładowy przyniósł trochę ponad 1000 zł straty (powiększone o wspomniane 630 zł). W kolejnych trzech kwartałach byłem ok. 4000 zł „na plusie” (od tego odjąć 630 zł). Będę szczery – myśl, że przy podobnych przychodach w roku 2022 będę musiał oddać państwu trzy czwarte zarobionej kwoty, mocno obniżała mi morale. Nie chodzi nawet aż tak bardzo o gotówkę (na hobby wydaję więcej) lecz o efekt psychologiczny płacenia „za nic”.

Rozwinę tę ostatnią myśl, aby być dobrze zrozumianym. Pracuję na etacie, od moich zarobków odprowadzane są duże podatki i duże składki ZUS – z tym jestem pogodzony. Progresywny podatek dochodowy i składki proporcjonalne do wynagrodzenia są nie do uniknięcia. Nie widzę jednak uzasadnienia, by bardzo małe przychody z działalności gospodarczej towarzyszącej etatowi były zawsze oskładkowane jak od wynagrodzenia minimalnego, a nie od kwoty zwiększającej miesięczny przychód.

Gdy ktoś rzeczywiście zarabia na etacie płacę minimalną, takie obciążenie jest wręcz zaporowe – rozpoczęcie działalności gospodarczej oznacza utratę 11% i tak już bardzo skromnych zarobków.

Mój podatek od niespodziewanych zysków

W poprzedniej blogonotce opisałem okoliczności towarzyszące organizacji szkolenia z automatyzacji pobierania danych z internetu. Mogę śmiało powiedzieć, że od strony podatkowej nie byłem gotów na osiągnięty sukces. Podatki od dawna rozliczałem wspólnie z żoną, co kilkanaście lat temu przynosiło konkretne korzyści, ale łączyło się z koniecznością rozliczania wszystkich przychodów wg skali podatkowej. Przeoczyłem moment, w którym owe korzyści całkiem znikły – gdybym zauważył to wcześniej, mógłbym zawczasu zmienić formę opodatkowania działalności gospodarczej.

Ile straciłem rozliczając się wg skali? Ech. Szkolenie przyniosło 59483 zł, 32% podatku to 19035 zł, zostaje 40448 zł. Gdybym rozliczał się ryczałtowo przy stawce podatku 8.5%, podatek wyniósłby 5056 zł, zostałoby 54427 zł. A wszystko na pełnym legalu – zmiana formy opodatkowania jest możliwa co roku a przedsiębiorcy mogą wybierać tę, która przyniesie im najwięcej korzyści.

Cóż, różnica niemal 14 tysięcy zł jest bolesna. W tym roku nie popełnię tego błędu.

Skąd czerpać wiedzę?

Jak to zwykle bywa – albo zwracając się do profesjonalistów, albo z literatury. Tyle teoria, tzw. „Polski ład” przeorał głęboko przepisy podatkowe i sprawił, że doradcy podatkowi ledwo nadążają z ogarnianiem problemów istniejących klientów. Lektura internetów jest o tyle ryzykowna, że wiele tekstów omawiających wstępne założenia reformy nigdy nie zostało zaktualizowanych; osobie spoza branży podatkowej ciężko też czasem nadążyć za skrótami myślowymi w artykułach i wzajemnymi zależnościami występującymi w systemie podatkowym.

Może więc książka? Niedawno trafił do mnie egzemplarz recenzencki pozycji „Jak oszczędzić na podatkach i nie podpaść fiskusowi” napisanej przez Marka Golca, licencjonowanego doradcę podatkowego i autora bloga Mistrz Podatków. Polecam ją bez wahania – uwzględnia aktualne przepisy, jasno tłumaczy różne formy opodatkowania i przekazuje wiedzę, która albo wystarczy do podjęcia świadomych decyzji, albo objaśni język i pojęcia stosowane przez specjalistów do których pójdziecie.

Największą zaletą książki jest kompletność przekazywanych informacji. Zajrzyj do spisu treści – dla mnie kluczowych było pierwszych siedem rozdziałów, ale posiadacze samochodów firmowych i udziałowcy spółek powinni przeczytać uważnie także kolejne. Przedmowę do książki napisał nie kto inny, jak Michał Szafrański, legenda polskiej blogosfery finansowej. Cytat: „Ta lektura to niesamowita droga na skróty zarówno dla przedsiębiorców, jak i osób dopiero myślących o otwarciu własnej firmy. Dla tych drugich nawet bardziej – bo pomoże od razu wybrać optymalną formę prowadzenia działalności, rozliczania kosztów oraz wypłacania i opodatkowywania zysków. Żałuję, że nie miałem okazji przeczytać „Jak oszczędzić na podatkach” dekadę temu.

Z oczywistych powodów nie znajdziemy w książce styczniowych (ani późniejszych) rozporządzeń mających łatać błędy i niejasności tzw. „Polskiego ładu”. Jeśli ma to was pocieszyć, za zmianami nie nadąża ani administracja skarbowa, ani firmy rachunkowe. Takie czasy.

Pełna przejrzystość – swój egzemplarz otrzymałem bezpłatnie, nie mam żadnych innych korzyści z reklamowania książki, powyższe linki nie są linkami afiliacyjnymi.

Jeśli pracujecie w IT a nie ogarnęliście jeszcze tematu optymalizacji podatków w roku 2022, może to być ostatni moment – wysłuchajcie rozmowy Adama z doradcą podatkowym Piotrem Lissem. Dużo wiedzy odnoszącej się do podatkowej kwalifikacji programowania, testowania, zarządzania projektami IT – z uwzględnieniem nieintuicyjnych przypadków i interpretacji niosących szczególne ryzyko podpadnięcia fiskusowi.

O co chodzi w tytule?

Takie tam nawiązanie. Miłość, śmierć i roboty. Do znalezienia na Netfliksie.



O autorze: zawodowy programista od 2003 roku, pasjonat bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijał systemy finansowe dla NBP, tworzył i weryfikował zabezpieczenia bankowych aplikacji mobilnych, brał udział w pracach nad grą Angry Birds i wyszukiwarką internetową Microsoft Bing.

5 odpowiedzi na “Śmierć, blog i podatki”

W pełni się zgadzam z likwidacją minimum podatków i składek dla przedsiębiorców. Uważam, że te daniny powinny być liczone od rzeczywistego dochodu, tak jak w przypadku pracowników.

Smuteczek. Wiele ciekawych projektów, blogów i ludzi znika ze sceny właśnie z tego powodu. Jeszcze gdybyś w „pręta ciął”, ale starasz się, robisz to w wolnym czasie, po pracy a i tak dowalą z grubej rury. Mam nadzieję, że łatwo się nie poddasz i na pohybel skur….. przetrwasz 🙂
Potem się dziwią, że Polak to na wszystkim się zna. W sumie nie chce, ale musi (cytując klasyka). Koniec końców jak będziesz zarabiał za dużo, to Ci powiedzą, żeś złodziej i cwaniak, bo czemu by leżącego jeszcze nie kopnąć. Normalny, uczciwy Polak to zarabia normalnie a nie dużo 😀

Wraca stare. Normalny Polak zarabia 5000zł, wydaje 6000, a resztę odkłada na motocykl.

Chciałem poruszyć inny temat o którym trochę wspomniałeś. Chodzi o aktualność artykułów w internecie. Niestety chyba większa część z nich nie ma daty. Nie wiemy czy opisują sytuację z tygo miesiąca czy coś co było 5 lat temu. Dla mnie to największy problem przy korzystaniu z wiedzy zawartej w internecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.