Przez wiele lat polecałem znajomym i czytelnikom backup online oferowany przez firmę Backblaze. Za rozsądną cenę dostawaliśmy narzędzie do tworzenia kopii bezpieczeństwa o nielimitowanym rozmiarze, zaś sama firma Backblaze przez lata zaskarbiała sobie sympatię power-userów cyklicznymi publikacjami opisującymi awaryjność dysków twardych eksploatowanych w jej serwerowniach.
Niestety. Z powodu wydarzeń, o których poniżej, przestałem ufać rzetelności backupów Backblaze, przestaję je polecać i nie będę przedłużał opłaconego abonamentu. Ponieważ w obszarze backupów zaufanie jest wszystkim, uznałem za konieczne napisać o tym krótki artykuł.
Dwa ważne zastrzeżenia
Zanim pójdziemy dalej: kopie bezpieczeństwa Backblaze, które opłacam od roku 2018, nie są moim jedynym zabezpieczeniem – wręcz przeciwnie. To tylko jeden z elementów całego systemu. Mam w domu NAS Synology DS220j a w nim dwa dyski Seagate Exos X16 16TB połączone w RAID-1 (mirror), na które regularnie trafia kopia sporządzana aplikacją Kopia.io.
Najważniejsze zasoby, których nie da się odtworzyć (np. archiwum rodzinnych fotografii) leżą dodatkowo w Amazon S3 Glacier, dużo ważnych danych mam w skrzynce pocztowej, skrzynka ta jest backupowana na inną skrzynkę i tak dalej. Ekstremalnie ważne pliki (np. plik haseł KeePass) są rozproszone jeszcze bardziej. Rolą Backblaze było trzymanie wszystkich istotnych plików poza domem, aby przetrwały np. pożar a w sytuacji awaryjnej dało się je szybko i sprawnie odzyskać.
W niniejszym tekście piszę wyłącznie o usłudze Personal Computer Backup czyli rozwiązaniu typu „odpal i zapomnij” dla użytkowników domowych. Jest to rozliczany ryczałtowo backup jednego komputera, realizowany za pomocą dedykowanej aplikacji. Backblaze oferuje też składowanie plików w chmurze B2, ale z tej usługi nie korzystałem.
Co poszło nie tak
Krótko i zwięźle: straciłem pewność, że Backblaze zrobi backup ważnych dla mnie plików. Jest jednak gorzej. Straciłem też pewność, że będę mógł w przewidywalnym czasie odzyskać zbackupowane dane.
Wiedziałem oczywiście, że Backblaze nie backupuje wszystkich zasobów – w ustawieniach aplikacji znajdziemy domyślne wyłączenia katalogów i niektórych rozszerzeń. Standardowa instalacja nie uwzględnia np. katalogów Windows ani Program Files i wszystko tu jest w porządku. To backup plikowy a nie dyskowy, więc i tak nie da się odtworzyć z niego działającego systemu. Domyślnie wykluczone są też takie pliki, jak VHD, VMDK, VSV czy VDI – związane z maszynami wirtualnymi, o bardzo dużych objętościach i często zmieniającej się zawartości.
Okazuje się jednak, że w ostatnich miesiącach Backblaze wprowadził dodatkowe wykluczenia, o których nie poinformował ani mnie, ani innych wieloletnich klientów. Oto backupowane nie są już zasoby z folderu usługi Dropbox. Mało śmieszny zwrot akcji – nie korzystam z Dropboksa od dawna, ale wiele plików przechowywałem od lat w katalogu c:\Users\Tomek\Dropbox\. Niespodzianka – pliki te straciły ochronę zapewnianą uprzednio przez Backblaze – zaś sama firma wspomniała o tym jedynie w changelogu jednej z wersji aplikacji klienckiej.
To nie wszystko. Jeden z użytkowników Reddita przeprowadził testowe odtwarzanie danych i odkrył, że:
- po pierwsze: aplikacja do przywracania danych ominęła dwa pliki a mimo to zaraportowała pełen sukces (autor dowiedział się o problemie porównując zawartość plików z odtworzonym backupem)
- po drugie: Backblaze nie tworzy backupu katalogów
.gita więc programiści polegający na tej kopii bezpieczeństwa ryzykują utratę całej historii swoich rozwijanych lokalnie projektów. Co gorsza – firma Backblaze nigdzie nie informuje o tym fakcie, wykluczenie katalogów gita jest niejawne i nie pojawia się w ustawieniach aplikacji!
To mi wystarczyło. Backblaze złamał obietnicę bezobsługowego tworzenia kopii bezpieczeństwa. Przestałem ufać w backupy Backblaze Personal Computer Backup, rezygnuję z tej usługi i nigdy do niej nie wrócę.
Z przywracaniem danych też bywa różnie
Pliki backupowane w Backblaze można przywrócić na jeden z kilku sposobów:
- przez aplikację webową, gdzie wybieramy pojedyncze pliki do bezpośredniego pobrania lub zestaw plików i katalogów do pobrania w postaci archiwum ZIP
- przez skopiowanie ich do usługi B2 (np. aby zachować skasowane pliki, które po określonym czasie znikną także z backupu)
- zamawiając odpłatnie wysyłkę dysku twardego USB z backupem treści (max. 8 TB)
- (nowość) przez aplikację kliencką, która niedawno doczekała się modułu do pobierania danych
Każdy, komu nagle padnie komputer, popada w lekką panikę – czy dane przepadły? A jeśli przepadły, to czy da się je odzyskać? Spanikowany użytkownik chce się tego dowiedzieć tu i teraz, natychmiast.
Spróbujmy więc odzyskiwania danych przez aplikację – logowanie, kilka minut oglądania zamrożonego okienka (z adnotacją „brak odpowiedzi”, dowód implementacji funkcji na szybko i byle jak) a potem następujący komunikat:
Może apka webowa poradzi sobie lepiej? Co powiecie na kwadrans ładnej animacji, która dobija do 40% i nie robi ani kroku dalej?
Nie chcę być w skórze człowieka, który musi przywrócić coś z backupu na szybko. Problemy oparły się o support, który najpierw wymagał przebicia się przez AI-owy ping pong (zrestartuj komputer, przeinstaluj apkę, skasuj pliki tymczasowe itd.), zanim żywy człowiek powiedział, że pierwsze sięgnięcie po backup wyzwala proces przygotowania listy plików. I gdy taka lista się utworzy, to w obu klientach pojawi się co trzeba. Kiedy? Za pół godziny. Albo półtorej. A tak naprawdę – kto to wie.
Po kilku godzinach faktycznie lista plików i katalogów zaczęła się ładować, tak w dwóch próbach na trzy. Pobieranie testowych plików zadziałało. Takie zachowanie byłoby do przyjęcia, gdyby aplikacja komunikowała „twój backup jest większy od przeciętnego, sporządzamy katalog, spróbuj za X minut”. Zamiast tego mamy nieobsługiwane timeouty z generycznymi komunikatami błędu.
Czy mój przypadek jest wyjątkowy? Nie sądzę. Backblaze trzyma obecnie 5 TB moich danych w nieco ponad dwóch milionach plików. Za to gdy dwa lata temu obrabiałem dane z Systemu Losowego Przydziału Spraw, miałem ich przez pewien czas aż 39 milionów i wtedy zaczęły się…
Problemy z wydajnością aplikacji
Aplikacja Backblaze składa się z dwóch części – interfejsu użytkownika przywoływanego z paska ikon oraz windowsowego serwisu robiącego właściwą robotę, czyli monitorowanie zmian w systemie plików i wysyłanie nowych/zmienionych plików na serwery usługodawcy.
Dlaczego nie używam już backupowania na bieżąco? Pozwólcie, że odpowiem wam piosenką obrazkiem. Podgląd procesów działającego serwisu wygląda o tak:
Gdy sporządzałem ten zrzut ekranu, serwis Backblaze zaalokował 37 GB pamięci, z czego aktywnie używał ponad 20 GB. Skąd tak gigantyczne zużycie? Nie wiadomo. Przy takich samych ustawieniach aplikacji czasem będzie to 1 GB, czasem 5 GB a czasem 20 GB. I nigdy nie wiadomo, na co się trafi.
Owszem, pamięć nieużywana to pamięć zmarnowana, jednak serwis Backblaze nie reaguje dynamicznie na obciążenie pamięci i procesora, więc nawet przy 64 GB na pokładzie zakłóca i utrudnia normalną pracę. Dodajmy, że interfejs aplikacji klienckiej nijak się ma do aktywności serwisu. Napisy „indeksowanie” albo „wysyłanie” są raczej losowe a jeden z nich będzie widoczny również wtedy, kiedy ręcznie zatrzymamy serwis.
Support ma na tego typu problemy prostą radę – proszę zaorać backup, skonfigurować apkę od nowa i niech te 5 TB wrzuci się jeszcze raz. Czy to na pewno rozwiąże problem? Panie, kto to zgadnie. Jakie jest źródło problemu? Panie, pan zaora ten backup i skonfiguruje apkę od nowa, nie płacą nam tu za debugowanie.
Dzięki pomocy redditowiczów zidentyfikowałem plik bzfileids.dat przechowujący lokalizację 39 milionów backupowanych przeze mnie plików, lista miała ponad 7 GB. Aplikacja nie potrafi pogodzić się z faktem, że 37 milionów plików już nie ma. Gdy ręcznie wyciąłem nieaktualne ścieżki (a plik skurczył się do 326 MB), serwis zmniejszył średnie zużycie pamięci, ale alokacja kilkudziesięciu GB nadal się mu się przydarza.
Co zamiast Backblaze?
No i tu mamy problem, bo nie ma innego usługodawcy, który zaoferowałby w cenie zbliżonej do 360 zł (100 dolarów) rocznie usługę automatycznego backupu całego komputera. Najbliżej jest chyba Jottacloud, który wymaga jednak ręcznego wskazania katalogów do backupowania i synchronizowania, zaś powyżej 5 TB plików przycinane będzie tempo transferu danych – kosztuje ok. 600 zł (140 euro) rocznie. Jeśli znacie konkurencyjne usługi, wpiszcie je proszę w komentarzach.
Usługa Backblaze B2 to z kolei 7 USD / 1 TB / 1 miesiąc, więc pięć terabajtów rocznie to koszt około 1500 zł (420 USD) no a upload plików musimy ogarniać samodzielnie, to tylko usługa składowania plików. Dodajmy, że najtańsza na rynku. Nieco drożej jest w Wasabi, drożej w Cloudflare R2, istotnie drożej w AWS S3.
Warto wspomnieć, że firma Backblaze od swojej premiery giełdowej w roku 2021 cały czas ponosi straty – raportowała co roku od 21 do 59 mln dolarów ujemnego wyniku finansowego, mimo przychodów rosnących co roku o ok. 25%. Wzrosty generuje usługa B2 kierowana do klientów biznesowych, toteż backupy dla klientów indywidualnych są traktowane po macoszemu – widać to choćby po niezmiennie niskiej jakości aplikacji do backupowania. Być może Backblaze pójdzie w ślady firmy Code42, która w 2017 zlikwidowała usługę CrashPlan dla użytkowników prywatnych.
Dodajmy, że ceny HDD w ostatnich tygodniach się podwoiły, co musi wpłynąć na ceny dostawców usług – im mniejszych, tym szybciej.
Moja strategia na przyszły rok
Dzięki programowi poleceń mam zgromadzone kilka darmowych kwartałów usługi Backblaze Personal Computer Backup, więc do 2027 roku dojadę na autopilocie. Do wariantu płatnego wracać nie będę. Co dalej?
Prawdopodobnie zmodyfikuję strategię backupów – wówczas kopią przechowywaną poza domem będą fizyczne dyski twarde. Dwa duże napędy pozwolą na wygodną rotację co kilka tygodni i wciąż będą tańsze niż dwuletni koszt backupu online w Backblaze B2.
Stosuj backupy zgodnie z regułą 3-2-1
Ta porada ulegała przez dekady nieznacznym modyfikacjom. Oto zasady, które zminimalizują ryzyko utraty danych:
3 – przechowuj swoje dane w trzech kopiach, oprócz danych w komputerze mają to być co najmniej dwa dodatkowe egzemplarze
2 – druga kopia danych ma być odporna na ransomware, a więc nie dać się bezpowrotnie zaszyfrować (nośnik odłączany od komputera albo jednokrotnego zapisu)
1 – trzymaj jedną kopię w innym miejscu niż pozostałe, może być na cudzych komputerach albo poza lokalem
A jeśli nie masz jeszcze żadnych backupów albo czujesz, że nie zapewniają dostatecznej ochrony, przeczytaj następujący cykl artykułów o kopiach bezpieczeństwa w domu i małej firmie: odcinek pierwszy, odcinek drugi, odcinek trzeci.
O autorze: zawodowy programista od 2003 roku, pasjonat bezpieczeństwa informatycznego. Rozwijał systemy finansowe dla NBP, tworzył i weryfikował zabezpieczenia bankowych aplikacji mobilnych, brał udział w pracach nad grą Angry Birds i wyszukiwarką internetową Microsoft Bing.







29 odpowiedzi na “Musimy porozmawiać o Backblaze”
Natrafiłem kiedyś na opis usługi Hetznera – https://www.hetzner.com/storage/storage-box/
5TB za ~160 EUR brutto rocznie.
Plusem jest mnogość protokołów dostępu. Nie znam rozwiązania BorgBackup.
Borg jest świetny i dosyć prosty po wstępnym ogarnięciu. Sam się też zastnawiam nad tym Hetznerem bo RAID 1 to nie jest jednak kopia
Potwierdzam. Borg to jest taki program, że przestałem kopiować pliki konfiguracyjne aplikacji przed ich edycją.
Backup to każdy potrafi zrobić. Tylko nie każdy potrafi go odtworzyć. Jeżeli kiedykolwiek odtwarzaliście kopie z Bacula, to mam dobrą wiadomość. Każda jedna przyrostówka w Borgu jest reprezentowana jako pełna kopia w czymś, co system operacyjny postrzega jako katalog z nazwą data-godzina. Czyste złoto.
W ramach uzupełnienia, gdyby ktoś był zainteresowany wersją dla MacOS: niedawno trafiłem na dyskusję o Backblaze – dotyczyła tego samego problemu. Na Macach Backblaze również po cichu przestał backupować pliki z lokalnych, pobranych na Maca folderów usług chmurowych (iCloud, Dropbox itp.).
Mogę tylko cieszyć się, że planując kiedyś swój backup jednak nie skorzystałem z Backblaze 🙂 – choć rozważałem to rozwiązanie.
1. Do backupu chmurowych rzeczy na Maca polecam apkę Parachute. Można sobie elegancko zrzucać pliki z iCloud Drive na zewnętrzny dysk, co poniekąd rozwiązuje problem wspomniany problem z Backblaze.
2. Zgadzam się, że na Macu software też jest straszny. Na moim kompie chwilowo żre 3 GB RAM i to niekoniecznie jest jego ostatnie słowo.
Z tymi repozytoriami `.git` to nie jest tak do końca, że nie są aktualnie backupowane. Tam wydarzył się jakiś dziwny ruch, bo do listy wykluczeń w `bzexcluderules_editable.xml` był dodany exclude na `.git`. U mnie też to było i faktycznie nie kopiowało mi tych danych. Potem jednak nagle oni usunęli ten wpis i teraz jak zainstalujesz klienta na świeżo to już .git nie jest excludowany. Tak czy inaczej – komedia.
Odnośnie próby odzyskania danych, pamiętam jeden fakap. Przebywałem w Afryce i nie zabrałem tam drugiego dysku, myśląc „ok w razie czego pociągnę jakieś drobne pliki przez webowy interfejs BB”. Złudzenia nie trwały długo – nie dało się zalogować do usługi BB z uwagi na podejrzaną lokalizację czy coś w tym stylu. Support rozłożył ręce oczywiście
Cześć,
a słyszałeś może o rsync.net ?
generalnie to nie jest raczej system dla babci, ale jak już wiesz co i jak to działa stabilnie.
Mówisz o ich ofercie cenowej 1.2 cena za GB za miesiąc? To przy 5 TB danych ponad 2600 zł rocznie.
Myślę że rozsądną opcja może być kupienie jakiegoś taniego minikomputera (na allegro używki od 100pln) do tego dysk USB i zostawienie tego gdzieś u rodziny/przyjaciół. Dostęp np. przez tailscale, kopie przez Kopia.io, borg backup czy co tam lubimy.
Ja używam – jako posiadacz Synology – Synology C2. Ładnie integruje się z ich narzędziem do backupów Hyper Backup, da się włączyć szyfrowanie po stronie klienta, ma dostęp do poprzednich backupów. Mam tam niewielki plan 300 GB ale widzę na stronie że są też plany w TB.
Słyszałem też trochę o Glacier od Amazona, ale widzę że używasz.
~1800 zł (430 EUR) rocznie za 5 TB, drożej od B2
Dzięki za przestrogę. Ja korzystam z darmowego tieru B2 do backupowania kilku określonych typu danych, które zajmują niewiele miejsca. Nigdy co prawda nie rozważałem skorzystania z Personal Computer Backup, ale teraz będę już wiedział, że lepiej nie.
Rzeczy, które krytykujesz, są rzeczywiście karygodne, ale chciałem wystąpić przynajmniej jako adwokat pierwszej z wymienionych przez Ciebie spraw: że BB nie backupuje Dropboksa i innych folderów „chmurowych”. Dla mnie byłoby to akurat logiczne i pożądane. Na przykład mam u siebie zamontowany folder pCloudDrive, który prowadzi do „skarbca” z kilkustoma gigabajtami zarchiwizowanych danych. Gdyby jakieś inne narzędzie zrobiło LOKALNY backup, zdecydowanie wolałbym, żeby ten akurat folder ominęło (defaultowo).
Problem polega na braku komunikacji – kiedyś Backblaze backupował ten folder, potem przestał. Nie ma go na liście wykluczeń w ustawieniach aplikacji. Po prostu po cichu wycięto dane, o których sądziłem, że są chronione. A ja nie używam Dropboksa, został po nim tylko folder o charakterystycznej nazwie!
https://mega.io/
może to jest alternatywa?
Kim Dotcom lubi to!
Skoro masz synology, to dokup drugie i postaw u kogoś z rodziny, kto ma w miarę spoko neta. Dzięki temu poza początkowym kosztem masz kopie za darmo.
teraz to mnie już nie stać na dyski, kupowałem za 1/3 obecnej ceny 😉
Cześć, wspominasz o Jottacloud, którego używam od prawie roku. Jestem aktualnie poniżej 5TB i nie wiem co w praktyce będzie oznaczać mityczne przycięcie transferu, ale póki co za tę cenę nie widzę za bardzo konkurencji. Zrobiłem lekki doktorat z cloudowego storage i wyszło, że Jotta ma najlepszy stosunek jakości do ceny. Są też inne rozwiązania, ale tam trzeba raczej polować na promki na storage typu lifetime (a z tym bywa różnie..) albo czarno-piątkowe okazje. Aha, bym zapomniał: cena Jotty może być niższa gdy kupisz w pakiecie w softem np antywirusem na kilka stanowisk. Ja wziąłem na stronie 2GO Software komplet Jotta+Norton360 za niecałe 41 EUR: https://2gosoftware.eu/en-pl/jottacloud/jottacloud-personal-unlimited-norton-360-deluxe-3-devices-windows-mac-ios-android
Są też inne pakiety: https://2gosoftware.eu/en-pl/jottacloud?search=jottacloud tylko trzeba zwrócić uwagę jaki to plan i na jak długo.
A może https://sia.storage/ / https://sia.tech/ ? Powinno wyjść nieco taniej.
Jak od lat do backupu używam IDrive’a. https://www.idrive.com/online-backup-features . Jedyne z czym mam problem to, że to USAńskie jest a od jakiegoś czasu staram się przerzucać na europejskich dostawców, więc pewnie prędzej czy później przejdę na ten Jottacloud
możesz wybrać miejsce składowania danych USA albo Europa 🙂
Po serii podwyżek cen B2 zacząłem się rozglądać za tańszymi alternatywami. Zdecydowałem się przenieść moje repozytorium Kopii do OVH na Object Storage w klasie Infrequent Access. Koszty 5-krotnie niższe. Podpatrzyłem przy okazji, że w OVH oferują nagrywanie backupów na taśmy magnetyczne w dobrej cenie, może kiedyś też się skuszę.
Właśnie tak sobie ryję po tym co jest dostępne i Infomaniak ma chyba całkiem ciekawą ofertę – do zweryfikowania i przetestowania
A co z backupem w przypadku konfliktu zbrojnego?
Trzymam backupu wg 3-2-1 i dodatkowo BB personal backup w wypadek W. na BB trafiaja dane zaszyfrowane (tzn ja sam je szyfruję i udostępniam tej usłudze tylko dysk a backupami).
w przypadku konfliktu zbrojnego skupiamy się na zdrowiu i życiu własnym oraz najbliższych
Dopiero co zacząłem porządkować backup na NASa a z niego miało iść na backblaze a tu takie kwiatki.. jaka sensowna alternatywa dla użytkownika domowego? Poleci ktoś dobre materiały?
B2 jest OK, marudziłem wyłącznie na personal backup z aplikacją
OVH object storage infrequent access wydaje się wychodzić taniej od backblaze b2. Czy poza kosztami przechowywania/odzyskania są inne kwestie warte uwagi?