Kategorie
Administracja publiczna Publicystyka

Transparentność SLPS – duży krok do przodu, dwa małe kroki w tył [akt.]

Systemowi Losowego Przydziału Spraw poświęciłem kilka krytycznych tekstów, miło dla odmiany napisać coś pozytywnego. W Portalu Informacyjnym Sądów Powszechnych pojawiła się „Wyszukiwarka raportów z SLPS” której jeszcze kilka dni temu na pewno tam nie było. Czyżbyśmy wreszcie mieli nieskrępowany dostęp do raportów z wszystkich losowań? Byłoby to świetną wiadomością – każdy chętny mógłby sprawdzić, czy nie pojawiają się tam jakieś nieprawidłowości.

Niestety, Ministerstwo Sprawiedliwości wdrożyło w wyszukiwarce mechanizm utrudniający zautomatyzowane pobranie kompletu raportów. Co gorsza, rolę tę pełni reCAPTCHA od Google, co oznacza tak naprawdę, że polski obywatel pragnący pobrać dokument wytworzony przez polskie ministerstwo a przechowywany na serwerze w Polsce, musi poprosić o taką możliwość… amerykańską megakorporację.

Kategorie
Publicystyka

Na Marsa w jedną kadencję

Wyciek e-maili Michała Dworczyka, szefa kancelarii premiera, dają nam rzadką możliwość obejrzenia polskiej polityki „od kuchni”. Z najwyższym trudem powstrzymamy się od komentarza ogólnego, by skupić się na pojedynczym wątku pojedynczego wycieku – tego o polskiej misji na Marsa.

Dowiadujemy się bowiem, że polscy naukowcy starali się dotrzeć do polityków z pomysłem na misję kosmiczną nie tylko wskazując korzyści naukowe, lecz także „wymiar propagandowy krajowy i międzynarodowy nie do przecenienia”, ze szczególnym podkreśleniem sukcesu „w ramach jednej kadencji sejmowej”. Wyciek pochodzi z roku 2019 zaś autorzy mieli na myśli drugą kadencję rządów PiS. Wiemy, że ten pomysł nie wypalił, ale… w przypadku eksploracji kosmosu dobrze jest mieć plan B. Sprawdzimy, który z kolejnych rządów będzie mógł pokazać światu osiągnięcia polskiego przemysłu kosmicznego – i ogrzać się w propagandowym blasku sukcesu.

Kategorie
Publicystyka

O awaryjności dysków twardych

W ciągu minionych 20 lat kupiłem około dwunastu talerzowych i pięciu półprzewodnikowych dysków twardych. Spośród nich awarii w pierwszych tygodniach pracy doznały: jeden HDD (uszkodzone sektory i nietypowe odgłosy) oraz jeden SSD (nagły zgon bez żadnego ostrzeżenia). Konkluzje? Brak. Losy kilkunastu nośników to typowe dane anegdotyczne, z których nie da się wyciągnąć wniosków ogólnych.

Co innego, gdy spojrzymy na kilkaset tysięcy dysków twardych i przeanalizujemy dane opisujące ich awaryjność podczas wielu lat pracy. Ciężkiej pracy, dodajmy – mowa o serwerowniach Backblaze, firmy świadczącej usługi przechowywania danych w chmurze. Inżynierowie tej firmy co kwartał dzielą się statystykami żywotności używanych napędów. Ostatnio opublikowali jednak obserwacje i metryki, które mogą zaskoczyć wielu weteranów branży IT…

Kategorie
Publicystyka Statystyki

Kulisy bloga po raz trzeci czyli kolejne trzy kwartały za nami

Minęły trzy czwarte drugiego roku blogowania. Kolejny raz dzielę się informacjami zza kulis i kolejny raz ubolewam, że robi to tak niewielu autorów hobbystycznych serwisów tematycznych. Dajcie znać w komentarzach, u kogo jeszcze można poczytać podobne artykuły, jestem bardzo ciekaw cudzych doświadczeń.

W niniejszym tekście opisuję okres od początku lutego do końca października 2021 –  opublikowałem wówczas 26 artykułów. Gołym okiem widać jednak, że w ostatnim czasie teksty pojawiały się rzadziej, niż na początku roku. Dlaczego? Jak wpłynęło to na czytelnictwo? Zapraszam do lektury!

Kategorie
Publicystyka

Pliki poliglotyczne – prezentacja z OMH 2020

Co to jest plik poliglotyczny? To plik, który spełnia wymagania dwóch lub więcej formatów naraz, na przykład jest (jednocześnie) obrazkiem GIF i archiwum ZIP albo (jednocześnie!) dokumentem PDF, animacją SWF oraz obrazem dysku typu ISO zawierającym grę Tetris. W ramach ubiegłorocznej konferencji online Oh My Hack 2020 przedstawiłem prelekcję opowiadającą o plikach poliglotycznych – ich genezie, budowie czy sposobach konstruowania. Tradycyjnie nie zabrakło też licznych dygresji i ciekawostek.

Poniżej znajdziecie nagranie wideo prezentacji (50 minut) oraz informację, jak wziąć udział w losowaniu gratisowej wejściówki na edycję OMH 2021, która rozpocznie się już za miesiąc.

Kategorie
Administracja publiczna Publicystyka

Poznaliśmy algorytm losowania SLPS czyli… co dokładnie?

Fundacja Moje Państwo od roku 2017 walczy ze zmiennym szczęściem o ujawnienie algorytmu stojącego za Systemem Losowego Przydziału Spraw, programem komputerowym rozdzielającym sprawy sądowe między składy sędziowskie. Ministerstwo przez lata odmawiało jego publikacji, jednak w połowie września 2021 nagle poddało się – na stronie gov.pl umieszczono dokument o nazwie Algorytm_losowania_utworzony_na_podstawie_dokumentacji_analitycznej_v111.pdf, dostępny pod ścieżką Ministerstwo Sprawiedliwości → O ministerstwie → Informacje publiczne → Algorytm SLPS.

Czy rzeczywiście Ministerstwo ujawniło komplet informacji niezbędnych do odtworzenia sposobu działania kluczowego modułu systemu? A może ustępstwo było pozorne a my dostaliśmy zestaw niekompletnych i niespójnych informacji, które grają rolę listka figowego skrywającego nieprzejrzystość SLPS? Zapraszam do lektury mojej analizy dokumentu!

Kategorie
Publicystyka Zrób to sam

Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak PNG 4K UHD!

To jedna z tych sytuacji, gdy w głowie pojawia się nietypowe pytanie i od tej chwili nie da się spokojnie żyć, dopóki nie znajdziemy odpowiedzi. Pytanie brzmiało: jak duża musi być bitmapa, aby zmieścił się na niej czytelny tekst poematu „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza. Też jesteście ciekawi? No to drążymy, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!

Kategorie
Administracja publiczna Publicystyka

O algorytmach dla prawników

Kopciuszek nie podał Dobrej Wróżce specyfikacji karety, zaprzęgu, sukni ani pantofelków, wystarczyło Marzenie. Dobra Wróżka nie potrzebowała algorytmu opisującego kolejność transformacji flory i fauny w dwuślad z rzędem i fiakrem, miała Zaklęcie. Odległe echo takiego podejścia odnajdujemy w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych, gdzie zamiast algorytmów działania SLPS mamy jedynie zarysy kształtu i okruchy specyfikacji. Niestety, życie to nie bajka, kobiety żyjące z uprawiania magii nie zniżają się do realizacji projektów IT – zamiast karety mamy więc furmankę z dyszlem z tyłu. Niby da się jechać, ale nie uciekniemy od pytania „gdzie był opis wymagań tego czegoś”.

Niniejszy artykuł inspirowany jest wieloletnim sporem sądowym Fundacji Moje Państwo o dostęp do kodu źródłowego i algorytmu działania Systemu Losowego Przydziału Spraw (o którym pisałem tutaj i tutaj). Zastanowimy się, czy rzeczywiście algorytm zawsze oderwany jest od kodu źródłowego oprogramowania, czy zawsze algorytm zostanie prawidłowo przełożony na kod, i wreszcie – w jaki sposób spełnić takie żądanie, gdy… spójna specyfikacja algorytmu nigdy nie powstała, zaś wyprodukowane oprogramowanie zawiera fundamentalne błędy. Mam nadzieję, że informacje zawarte w tekście przydadzą się prawnikom – wraz z cyfryzacją usług publicznych podobnych tematów będzie raczej przybywać niż ubywać.

Kategorie
Porady Publicystyka Zrób to sam

No code, no woman, no cry

Temat dzisiejszego artykułu zaczął kształtować się, gdy pierwszy raz poznałem (i wypróbowałem) możliwości dojrzałych narzędzi działających w modelu „programowania bez programowania”, czyli tzw. no-code. Założona teza brzmiała – serwisy te są na tyle dojrzałe i dają tyle swobody, że można przy ich użyciu przygotować interaktywne witryny nie umiejąc kodować. Potem przebyłem długą podróż, starając się ową tezę udowodnić. Poległem.

Środowiska do tworzenia projektów no-code są fajne, nawet bardzo fajne. Problem polega na tym, że obiecują więcej, niż są w stanie dostarczyć. Prosta automatyzacja – super. Innowacyjna baza danych współużywana przez kilka osób o różnych uprawnieniach – bez problemu. Prosta logika złożona z kilku decyzji i akcji? Tu pojawiają się schody.

Kategorie
Publicystyka

Nie płać za kurs programowania

Jest taka branża, w której zarobki są świetne, zlecenia płyną z całego świata a pracodawcy prześcigają się w pomysłach na zdobycie i zatrzymanie pracowników. Owszem, próg wejścia jest wysoki, bez sumienności i dokładności nie ma mowy o wynikach – za to opanowanie kilku rzadziej używanych technik i narzędzi sprawia, że pensja szybuje w kosmos.

Mowa oczywiście o spawaniu podwodnym.

Dlaczego nie widzimy natrętnych reklam divecampów, obiecujących gwarantowane zatrudnienie po półrocznym, intensywnym szkoleniu nurkowo-spawalniczym? Czemu nikt nie namawia do porzucenia obecnego stanowiska i rozpoczęcia suto płatnej podwodnej przygody? Pewnie dlatego, że większość ludzi boi się pływać, gdy nie sięga stopami dna, niewielu ma predyspozycje do bycia dobrym spawaczem a samo zajęcie jest dość niebezpieczne.