Kategorie
Publicystyka

Grosza daj tłumaczowi

Jednym z bardziej spektakularnych przykładów chybionego tłumaczenia w branży IT jest „Darmowa ochrona danych jesień”, nazwa programu dołączanego do laptopów Della (rozwiązanie zagadki na końcu artykułu). Ktoś mógłby parsknąć i spytać, czy naprawdę przełożenie kilku zdań z angielskiego na polski jest aż tak trudne. Otóż – z całego procesu adaptacji oprogramowania na inny język ta czynność jest akurat najprostsza, za to sam proces jest wręcz najeżony przeszkodami.

W niniejszym tekście opiszę, dlaczego tylko dojrzałe organizacje tworzące software są w stanie prawidłowo ogarnąć nie tylko tłumaczenia (translation), ale także dwa pozostałe aspekty globalizacji (globalization): internacjonalizację (internationalization) oraz lokalizację (localization). Zdolni programiści nie wystarczą. Staranni i wnikliwi testerzy też nie wystarczą. Ani biegli tłumacze. Potrzebny jest zespół, który wie co i jak zrobić, aby było dobrze.

Ten artykuł – publikowany jednocześnie w serwisach Informatyk Zakładowy oraz localization.pl – opisuje przyczyny pomyłek, kiksów i usterek, które mają miejsce gdzieś w świecie każdego dnia. Ich lista nie jest pełna ani kompletna, zaś każdy, kto pracował w międzynarodowym zespole tworzącym oprogramowanie, mógłby dorzucić coś od siebie. Motto: „lokalizacja jest jak kanalizacja — nikt o niej nie mówi, dopóki działa” (bonmocik Marty Bartnickiej).

Kategorie
Porady Statystyki Zrób to sam

Obrabiamy dane z Google Analytics w arkuszu kalkulacyjnym

Jak każdy początkujący bloger – już to kiedyś pisałem – bezustannie myślę o tym, ilu czytelników odwiedzi serwis do końca dnia, jeśli o godzinie X licznik wskazuje Y gości. Prognozę tego typu można wysnuć z danych historycznych Google Analytics, jednak chyba potrzebne byłoby do tego jakieś programowanie, prawda?

Nieprawda! Wystarczy nam do tego dowolny arkusz kalkulacyjny. Mógłby to być Excel, ale zamiast niego użyjemy Arkuszy Google, bo są dostępne całkowicie gratis no i nie trzeba ich instalować.