Kategorie
Kopie bezpieczeństwa Porady Zrób to sam

Kilobajt, megabajt, gigabajt, terabajt

Rozmiary plików interesują nas tylko wtedy, gdy trzeba te pliki skopiować albo wysłać przez sieć. Wówczas ma znaczenie, czy taka operacja potrwa dwie sekundy, pięć godzin czy miesiąc. Jeśli jednak pliki leżą sobie na dysku a wolnego miejsca nie brakuje, rzadko kiedy interesuje nas ich dokładny rozmiar.

Niniejszy tekst to rozbiegowy odcinek cyklu o tworzeniu kopii bezpieczeństwa danych w domu i małej firmie. Kilobajt, megabajt, gigabajt, terabajt: jeśli miewasz wątpliwości, jaka jest właściwa kolejność tych jednostek albo nie wiesz, ile kilobajtów mieści się w terabajcie – to jest lektura dla ciebie.

Dlaczego w ogóle zajmować się tematem kopii bezpieczeństwa? Dysk twardy w twoim komputerze może zepsuć się za kilka minut. W wielu przypadkach będzie to oznaczać całkowitą i nieodwracalną utratę wszystkich danych, niezależnie od kwoty którą przeznaczysz na próbę ich odzyskania. Przepadną zdjęcia dzieci, ważne dokumenty, praca magisterska, nieopublikowana powieść, plany wyjazdu na wakacje i WSZYSTKO inne.

Kategorie
Android Epidemia iOS Zrób to sam

Co tak naprawdę aplikacja ProteGO Safe nadaje przez Bluetooth?

Ministerstwo Cyfryzacji pisze, że w aplikacji ProteGO Safe “informacje o napotkanych urządzeniach nie zawierają żadnych danych o ich właścicielach”. Ja twierdzę, że czasem zawierają. Komu wierzyć? Nikomu! Z niniejszego artykułu dowiesz się, jak samemu sprawdzić, co ta aplikacja rzeczywiście umieszcza w komunikatach nadawanych przez Bluetooth.

Na warsztat bierzemy ProteGO Safe w wersji 3.0.3, zawierającej bibliotekę programistyczną OpenTrace. W dokładnie taki sam sposób będzie można powtórzyć badania, gdy OpenTrace zostanie zastąpiona przez Exposure Notification produkcji Apple i Google (więcej o różnicach przeczytasz tutaj). Do odczytu treści komunikatów użyjemy systemów Android i Windows 10 oraz kilku darmowych aplikacji.

Kategorie
Zrób to sam

Jak śledzić statystyki bloga kątem oka czyli sterujemy kolorowymi LED-ami

Jak każdy początkujący bloger, codziennie długie godziny spędzam na obserwowaniu licznika odwiedzających. W myślach witam każdego z was, obserwuję co czytacie, śledzę kliknięcia i ze smutkiem odnotowuję wyjścia ze strony. Niestety, ciężko pogodzić tę aktywność z pracą na pełny etat i wychowaniem dzieci w wieku szkolnym. Nie miałem więc wyjścia – musiałem uciec się do pomocy akcesoriów.

Podobno w pierwszych tygodniach funkcjonowania internetowej księgarni Amazon w magazynie zainstalowany był dzwonek, który sygnalizował nadejście nowego zamówienia. Trzeba było go wyłączyć, gdy zaczął dzwonić bez przerwy. W moim systemie powiadomień postawiłem więc na mniej dokuczliwą sygnalizację optyczną.